Co Was mobilizuje?
Mnie pochwały jakos tak średnio mobilizują, bo niby do czego. Jak ktos mnie pochwali to znaczy że robię to dobrze a to pociaga za sobą fakt że podświadomie daną rzecz już olewam. Już wolę jak ktoś pokrzyczy, powie że cos robię beznadziejnie (jak dzisiaj na przykład) wtedy staram sie żeby to JAKOS wyglądało...
Mnie właśnie wcale nie mobilizuje, jak ktoś przyjdzie popatrzeć. Mnie to... antymobilizuje, bo się wstydzę i w ogóle tak głupio... Jeszcze jest ok jak przyjdzie czyjś rodzic, ale jak moja mama to już jest kompletna KLAPA...:(
A mobilizują chyba pochwały. Bo jakoś tak... krzyk mnie zbija z tropu i jakoś tak stresuje i napina. A pochwała :):) jest the best :D Jak mnie ktoś pochwali, to czuję, że muszę jeszcze inne rzeczy mnieć dobrze, żeby już pochwalili tak wiecie... tak dobrze :)
A mobilizują chyba pochwały. Bo jakoś tak... krzyk mnie zbija z tropu i jakoś tak stresuje i napina. A pochwała :):) jest the best :D Jak mnie ktoś pochwali, to czuję, że muszę jeszcze inne rzeczy mnieć dobrze, żeby już pochwalili tak wiecie... tak dobrze :)
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
kiedyś nauczycielka wmawiała mi ze staram sie tylko wtedy gdy jest lekcja pokazowa (ale to nie byla prawda bo zrobilam jej taki mini test... przed lekcja pokazowa bardzo sie starałam <a mowila ze nie> na lekcji pokazowej wszystko sobie olałam i po lekcji pokazowej znowu się starałam<a ona pwoiedziala mi znowu swoja gadke-na lekcji pokazowej sie starasz a tak to nie>) i teraz nie lubie lekcji pokazowych z klasyki bo widze jej mine i slysze jej glos mowiacy "na lekcji pokazowej sie tylko starasz" :|
Mnie mobilizują pochwały i konstruktywna krytyka, ale nie krzyk. Jak ktoś na mnie krzyczy, to reaguję na dwa sposoby: albo wybucham śmiechem (bardzo zły sposób-ale nic nie mogę na to poradzić) albo rzucam to co robię i wracam do tego dopiero po jakimś czasie, na spokojnie.
Inna sprawa, że na przykład publiczne pochwały wprawiają mnie w zakłopotanie, mimo to robi mi sie lepiej na sercu kiedy wiem, że ktoś zauważył moja pracę i po chwili zażenowania staram sie jeszcze bardziej:)
Inna sprawa, że na przykład publiczne pochwały wprawiają mnie w zakłopotanie, mimo to robi mi sie lepiej na sercu kiedy wiem, że ktoś zauważył moja pracę i po chwili zażenowania staram sie jeszcze bardziej:)
Jak ktoś na mnie krzyczy to od razu robię się czerwona jak burak (wiem to straszne ale co zrobić?) i podobnie jak Nusia wybucham śmiechem (ale oczywiście nie tak strasznie tylko trochę...wiadomo- zawsze raczje staram się chamować). Mnie natomiast mobilizują pochwały ale krzyk.....chyba zależy... :wink:
-
drCoppelius
- Posty: 559
- Rejestracja: pt lut 25, 2005 9:02 pm