Właściwie nie jestem pewna czy to odpowiedni wątek, ale jeśli nie ten to który?
No lol, o Carmen:
Powiem Wam, że zobaczyłam dokładnie to czego się spodziewałam mając jakąś tam wiedzę ogólną i czytając program - czyli ok. Przedstawienie było bardzo prawdziwe tzn. że tak jak zespół wszedł na scenę w tych swoich charakterystycznych, kolorowych, trochę jakby codziennych strojach, zaczął śpiewać i tańczyć, tak można było mieć wrażenie, że oni wcale nie grają a jakoś tak zwyczajnie robią swoje. Byli bardzo naturalni, tak jakby bawili się w ten właśnie sposób zawsze i wszędzie niezależnie od miejsca i czasu a że tym razem to akurat scena jakiegoś teatru nie robiło im różnicy
Najbardziej chyba podobal mi się jeden z początkowych fragmentów, który zaczął się wystukiwaniem rytmu przez zespół, potem doszły słowa pięknej hiszpańskiej piosenki i taniec jednej z tancerek, który zakończył się "walką" między nią a Carmen angażującą również pozostałe tancerki. Ogólnie ogromną frajdę sprawiły mi żywe dźwięki (gitary, śpiew, wystukiwany, wyklaskiwany, wytupywany rytm) powstające na scenie.
Heh, w innym wątku chciałam podjąć dyskusję ze Scarpią i stanąć w obronie publiczności ale dobrze, że tego nie zrobiłam bo teraz jestem trochę zdegustowana. Cisza w teatrze na pewno nie służy do tego by wreszcie się wykaszleć
Hmmm - a wiedzieliście, że nie będzie przerwy? Jak dla mnie mogłaby być, chociaż jedna, króciutka, prawda?
Heh, ogólnie było bardzo ładnie, a zespół - co mnie zdziwiło - jakby nieprzyzwyczajony do długich oklasków.
Jestem ciekawa Waszych opinii - o całym przedstawieniu, na pewno jak widzieliście (ja nie widziałam) wersję filmową to też inaczej się je oglądało, ano i jak oceniacie samą Carmen i jej partnerów?