Kolejny sezon (2007/8)
POWALIŁO ICH CAŁKIEM - TA BABA CHYBA ZGUPŁĄ DO SZCZĘTU nie wiem czy zazdrości tancerzom że coś dostają a ona najwyżej pean od jakiegoś lizusa ????!!!!????!!!!
Nie no normalnie chyba trza będzie ostentacyjnie jakieś kwiatki przemycić - no normalnie nie mój teatr nie moje zmartwienie ale mam ochotę jechać i pierwszej z brzegu ładnej tancerce wręczyć bukiet jakiś !!!!
P A R A N O J A !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Torin
Nie no normalnie chyba trza będzie ostentacyjnie jakieś kwiatki przemycić - no normalnie nie mój teatr nie moje zmartwienie ale mam ochotę jechać i pierwszej z brzegu ładnej tancerce wręczyć bukiet jakiś !!!!
P A R A N O J A !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Torin
O podobnie dziwnej decyzji nie słyszałem w żadnym innym teatrze operowym na świecie. Owszem - są prawidła, że kwiaty na scenie dostają jedynie soliści ew. koryfeje a corps poza nią ale aby w ogóle nie wręczać kwiatów na scenie
Wygląda mi to raczej na intrygę.
Natomiast uprzedzając pewne fakty chciałbym przestrzec przed pewnymi rozwiazaniami "siłowymi" - skończy się tym, że szatniarka czy osoba z obsługi podająca kwiaty za swoją dobroć "wyleci" z pracy lub nie dostanie premii w najlepszym wypadku za złamanie lub odmowę wykonania polecenia służbowego. Dura lex, sed lex... jak mawiają prawnicy. Poczekajmy jakie uzasadnienie otrzyma Kasia G i wtedy zobaczymy.
Natomiast uprzedzając pewne fakty chciałbym przestrzec przed pewnymi rozwiazaniami "siłowymi" - skończy się tym, że szatniarka czy osoba z obsługi podająca kwiaty za swoją dobroć "wyleci" z pracy lub nie dostanie premii w najlepszym wypadku za złamanie lub odmowę wykonania polecenia służbowego. Dura lex, sed lex... jak mawiają prawnicy. Poczekajmy jakie uzasadnienie otrzyma Kasia G i wtedy zobaczymy.
-
Beata-wielbicielka baletu
- Posty: 90
- Rejestracja: sob mar 10, 2007 10:07 pm
Z regularną częstotliwością oglądam spektakle baletowe na żywo i zaobserwowałam już dawno, że widzowie nie przychodzą do opery z kwiatami. Początkowo dziwiłam się, ale w którymś momencie uświadomiłam sobie, że bardzo trudno jest rzucić bukiet kwiatów z pozycji widza tak, aby te kwiaty wylądowały na scenie. Jak wiadomo, tylko niewielka część miejsc siedzących jest usytuowana maksymalnie najbliżej sceny, z pozostałych miejsc - szczególnie w TW w Warszawie - niezmiernie trudno jest rzucić bukiet na scenę. Przy tak dużej odległości te kwiaty mogą w najlepszym razie wylądować na orkiestrze. W Poznaniu wygląda to nieco inaczej, opera jest mała, ale również nie widać chętnych do rzucania kwiatami. Myślałam początkowo, że być może tylko podczas premiery tancerze są obsypani kwiatami, ale byłam na premierze Dziadka do Orzechów i nikt nie miał kwiatów.
W Warszawie ostatnio byłam na Eugeniuszu Oneginie, miejsce miałam na pierwszym balkonie troszeczkę z boku i pomyślałam wtedy, że trudno by mi było dorzucić kwiaty. Bądź co bądź, opera warszawska jest potężna. Osobiście trochę mnie razi zastana sytuacja, ale wiem, że to My-Widzowie jesteśmy dla Tancerzy niezmiernie miłym odbiorcą
baletowych poczynań. Ostatecznie to dla nas nasi kochani Tancerze doprowadzają swój kunszt taneczny do perfekcji. Niekończące się oklaski (szczególnie, gdy Widzowie wstają z krzeseł) są również czymś przyjemnym dla Artystów.Dopełnieniem naszej wdzięczności powinny być kwiaty, ale tymczasem muszą wystarczyć kosze z kwiatami, które wnoszą na scenę miłe panie zatrudnione w operze.
Z postu Kasi G. nie wynika jasno, czy zakaz wnoszenia kwiatów dotyczy także tych wspomnianych wcześniej koszy, czy odnosi się wyłącznie do nas, Widzów? Bo jeśli nie będzie można wnosić także tych ukwieconych koszy (zakładam, że są one z prawdziwymi kwiatami), to po każdym obejrzanym spektaklu może pozostać pewien niesmak...
Inna sprawa, nie mniej kontrowersyjna, to ubiór stosowny na wyjście do opery. Ja przed laty cudowałam, niezwykle elegancko się ubierałam, chodziłam do fryzjera, a teraz? Aby nie odznaczać się zbytnio na tle ludzi poubieranych w zwykłe, codzienne stroje, sama zrezygnowałam z tej całej szopki. W Warszawie kilka par widziałam pięknie i elegancko ubranych, ale cóż znaczy kilka par? Czasem odnoszę wrażenie, że ludzie traktują wyjście do opery mniej więcej tak, jak wyjście do kina, albo, co gorsza do sklepu. A może to ja wzniosłam sztukę baletową na piedestał tzw. sztuki wysokiej? Tylko, że ja zawsze miałam słabość do baletu i pewnie stąd biorą się moje konserwatywne poglądy. Przepraszam z góry za offtop, pozdrawiam Was bardzo ciepło i wiosennie, jako, że dziś mamy pierwszy dzień wiosny.
P.S. Kto z Poznania wybiera się na Romeo i Julię w kwietniu (w poznańskiej operze)?
W Warszawie ostatnio byłam na Eugeniuszu Oneginie, miejsce miałam na pierwszym balkonie troszeczkę z boku i pomyślałam wtedy, że trudno by mi było dorzucić kwiaty. Bądź co bądź, opera warszawska jest potężna. Osobiście trochę mnie razi zastana sytuacja, ale wiem, że to My-Widzowie jesteśmy dla Tancerzy niezmiernie miłym odbiorcą
baletowych poczynań. Ostatecznie to dla nas nasi kochani Tancerze doprowadzają swój kunszt taneczny do perfekcji. Niekończące się oklaski (szczególnie, gdy Widzowie wstają z krzeseł) są również czymś przyjemnym dla Artystów.Dopełnieniem naszej wdzięczności powinny być kwiaty, ale tymczasem muszą wystarczyć kosze z kwiatami, które wnoszą na scenę miłe panie zatrudnione w operze.
Z postu Kasi G. nie wynika jasno, czy zakaz wnoszenia kwiatów dotyczy także tych wspomnianych wcześniej koszy, czy odnosi się wyłącznie do nas, Widzów? Bo jeśli nie będzie można wnosić także tych ukwieconych koszy (zakładam, że są one z prawdziwymi kwiatami), to po każdym obejrzanym spektaklu może pozostać pewien niesmak...
Inna sprawa, nie mniej kontrowersyjna, to ubiór stosowny na wyjście do opery. Ja przed laty cudowałam, niezwykle elegancko się ubierałam, chodziłam do fryzjera, a teraz? Aby nie odznaczać się zbytnio na tle ludzi poubieranych w zwykłe, codzienne stroje, sama zrezygnowałam z tej całej szopki. W Warszawie kilka par widziałam pięknie i elegancko ubranych, ale cóż znaczy kilka par? Czasem odnoszę wrażenie, że ludzie traktują wyjście do opery mniej więcej tak, jak wyjście do kina, albo, co gorsza do sklepu. A może to ja wzniosłam sztukę baletową na piedestał tzw. sztuki wysokiej? Tylko, że ja zawsze miałam słabość do baletu i pewnie stąd biorą się moje konserwatywne poglądy. Przepraszam z góry za offtop, pozdrawiam Was bardzo ciepło i wiosennie, jako, że dziś mamy pierwszy dzień wiosny.
P.S. Kto z Poznania wybiera się na Romeo i Julię w kwietniu (w poznańskiej operze)?
-
karolinkaaa
- Posty: 276
- Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:53 am
Choć baardzo rzadko bywam w Teatrze Wielkiem w Warszawie (ah,ten dojazd),to uważam,że zakaz wnoszenia kwiatów na scenę jest głupi i pozbawiający całego uroku, koniec spektaklu.Ja osobiście uwielbiam wręczać kwiaty i zawsze to robią na wszelakich spektaklach z ulubionymi tancerzami,aktorami.
A'propos jeżeli chodzi o ubiór to jest bardzo trudny temat. Gdy czytałam na ten temat parę ciekawych książek, to z jednej strony wynika,że osoba, która zawsze jest uroczyście,elegancko wystrojona do teatru, to oznacza,że bardzo rzadko w nim bywa. Natomiast osoba,która przychodzi w dresach do teatru,to świadczy o jej braku wychowania,kultury czy taktu.Jednak oczywiście to nie są wyznaczniki.Do teatru powinno chodzić się ubranym wygodnie,luźnie przy czym elegancko. Istnieją oczywiście wyjątki,np. premiery.
A'propos jeżeli chodzi o ubiór to jest bardzo trudny temat. Gdy czytałam na ten temat parę ciekawych książek, to z jednej strony wynika,że osoba, która zawsze jest uroczyście,elegancko wystrojona do teatru, to oznacza,że bardzo rzadko w nim bywa. Natomiast osoba,która przychodzi w dresach do teatru,to świadczy o jej braku wychowania,kultury czy taktu.Jednak oczywiście to nie są wyznaczniki.Do teatru powinno chodzić się ubranym wygodnie,luźnie przy czym elegancko. Istnieją oczywiście wyjątki,np. premiery.
w Poznaniu kwiaty na scenę są wnoszone - sama ostatnio posłaam i zostały wniesione dla solisty i solistki. Trzeba tylko wiedziec do której szatni zanieśc kwiaty, przyczepić karteczkę i poprosić aby zostały przekazane na scenę, bo jak mówił Scarpia nie zawsze jest z tym łatwo - to ponoć kłopot dla obsługi. Niemniej jest fktem, ze kwiaty są. na premierach takze od dyrekcji (czerwone róże) i kosze od sponsorów czy innych osobistości
W TW-ON było zawsze tak samo - jest szatnia w której zostawia się kwiaty z bilecikiem, w przerwie przed końcem spektaklu kwaity przejmuje obsługa widowni, bukiety dzielone są wy artystów którzy mają je dostac i panie bileterki wyznaczone przez szefowa wnoszą je na scenę. Do tego dochodzą na premierach kwiaty od dyrekcji - obecnie takie "dziwne" wiązanki, oraz kosze od sponsorów, ministra czy innych osobistości. Nie wiem jak będzie teraz - czy tylko kwiaty od widzów sa "zakazane"? dowiem się, najpóxniej zaobserwujemy to za tydzień na najbliższej premierze operowej
Oczywiscie zadne rozwiazania siłowe nie wchodzą w grę - panie bileterki same, bez zgody szefowej, a raczej przeciw zakazowi nie wniosa kwiatów na scene i basta. Rzucanie kwiatów odpada bo za daleko i mozna miec nieprzyjemnosci z obsługą - raz mieliśmy taką akcję uzgodnioną zresztą z obsługą ale chodziło o orkiestrę i nie tye rzucaliśmy co podawaliśmy kwiaty do kanału. ZAWESZE można było do tej pory przy ukłonach wejsc samemu na scenę i wręczyć kwiaty artyscie ale z tego korzystały najczesciej tylko małe dzieci lub ewentualnie fani którzy chcieli przy tej okazji uściskac gwiazde, lub zaskoczyć ją - typu Sfra
zresztą "proceder" wręczania kwiatów w TW kilka lat temu opisała nam w "Trubadurze" sama szefowa Obsługi Widowni jako miłe zjawisko i dla widzów i dla artystów i dla obsługi....
Przypominam sobie ze za swych poprzednich rządów w TW dyr. Pietkiewicz tez wprowadził taki zakaz - kwiaty przekazywano wyłacznie do garderoby... wkrótce po wprowadzeniu tego zakazu przestał być dyrektorem.....
W TW-ON było zawsze tak samo - jest szatnia w której zostawia się kwiaty z bilecikiem, w przerwie przed końcem spektaklu kwaity przejmuje obsługa widowni, bukiety dzielone są wy artystów którzy mają je dostac i panie bileterki wyznaczone przez szefowa wnoszą je na scenę. Do tego dochodzą na premierach kwiaty od dyrekcji - obecnie takie "dziwne" wiązanki, oraz kosze od sponsorów, ministra czy innych osobistości. Nie wiem jak będzie teraz - czy tylko kwiaty od widzów sa "zakazane"? dowiem się, najpóxniej zaobserwujemy to za tydzień na najbliższej premierze operowej
Oczywiscie zadne rozwiazania siłowe nie wchodzą w grę - panie bileterki same, bez zgody szefowej, a raczej przeciw zakazowi nie wniosa kwiatów na scene i basta. Rzucanie kwiatów odpada bo za daleko i mozna miec nieprzyjemnosci z obsługą - raz mieliśmy taką akcję uzgodnioną zresztą z obsługą ale chodziło o orkiestrę i nie tye rzucaliśmy co podawaliśmy kwiaty do kanału. ZAWESZE można było do tej pory przy ukłonach wejsc samemu na scenę i wręczyć kwiaty artyscie ale z tego korzystały najczesciej tylko małe dzieci lub ewentualnie fani którzy chcieli przy tej okazji uściskac gwiazde, lub zaskoczyć ją - typu Sfra
zresztą "proceder" wręczania kwiatów w TW kilka lat temu opisała nam w "Trubadurze" sama szefowa Obsługi Widowni jako miłe zjawisko i dla widzów i dla artystów i dla obsługi....
Przypominam sobie ze za swych poprzednich rządów w TW dyr. Pietkiewicz tez wprowadził taki zakaz - kwiaty przekazywano wyłacznie do garderoby... wkrótce po wprowadzeniu tego zakazu przestał być dyrektorem.....
voila, oto tłumaczenie rzecznika TW-ON:
Generalnie chodzi o to, by na "codziennych" przedstawieniach nie wyróżniać
jednych artystów kosztem innych, by uniknąć sytuacji, że np. tancerz zespołowy dostaje kwiaty od wielbicieli, a wykonawcy głównych partii nie. W takich wypadkach kwiaty będą
dostarczane do garderoby. Oczywiście ta zasada nie obowiązuje na premierze,
gdyż wówczas kwiaty dostają wszyscy odtwórcy głównych ról (od teatru) oraz
inni artyści - od swoich przyjaciół i wielbicieli, którzy dostarczą kwiaty
do recepcjonistek z I portierni, zaś one przekazują je osobom z obsługi
widowni. Taka zasada obowiązuje w wielu teatrach europejskich - np. w Operze
Paryskiej.
***
Brak mi słów - co to ma być - socjalizm w balecie? - nikogo nie wyrózniać, bo komus innemu będzie przykro? przeciez taka jest zasada sztuki i artyzmu, ze ktoś jest bardziej utalentowany i basta. Zresztą - to WYRÓZNIAJĄ widzowie, ci dla których sztuka jest tworzona i którzy tak naprawde sa jedymimi sędziami w tym całym "przedsiębiorstwie". Czy klaskac też mamy wszyskim po równo? Zabronią okrzyków zachwytu albo buczenia?
Generalnie chodzi o to, by na "codziennych" przedstawieniach nie wyróżniać
jednych artystów kosztem innych, by uniknąć sytuacji, że np. tancerz zespołowy dostaje kwiaty od wielbicieli, a wykonawcy głównych partii nie. W takich wypadkach kwiaty będą
dostarczane do garderoby. Oczywiście ta zasada nie obowiązuje na premierze,
gdyż wówczas kwiaty dostają wszyscy odtwórcy głównych ról (od teatru) oraz
inni artyści - od swoich przyjaciół i wielbicieli, którzy dostarczą kwiaty
do recepcjonistek z I portierni, zaś one przekazują je osobom z obsługi
widowni. Taka zasada obowiązuje w wielu teatrach europejskich - np. w Operze
Paryskiej.
***
Brak mi słów - co to ma być - socjalizm w balecie? - nikogo nie wyrózniać, bo komus innemu będzie przykro? przeciez taka jest zasada sztuki i artyzmu, ze ktoś jest bardziej utalentowany i basta. Zresztą - to WYRÓZNIAJĄ widzowie, ci dla których sztuka jest tworzona i którzy tak naprawde sa jedymimi sędziami w tym całym "przedsiębiorstwie". Czy klaskac też mamy wszyskim po równo? Zabronią okrzyków zachwytu albo buczenia?