Zwolennicy wspolczesnego spychaja balet na margines? Od kiedy? Odnosze wrecz wrazenie, ze w szeroko pojetym srodowisku tanecznym jest dokladnie odwrotnie - tancerz to ten, co tanczy w operze, a jak ktos jest w niezaleznym teatrze tanca, jak gdanskie zespoly, to nie zawsze traktuje sie go powaznie, na zasadzie ze sobie cos tam tancuje (co z tego, ze wiele takich tancerzy jezdzi na miedzynarodowe festiwale, itp.)...
Nie mowie, ze zmiana linii repertuarowej Opery Baltyckiej jest dobra - imho jest to odbrebny temat, i nalezy go odzielic od dyskusji nt. integracji srodowiska baletowego i wspolczesnego, oraz z urzednikami! To sa dwie rozne rzeczy, a nie 'marginalizacja baletu'. Sprawy opery, a kondycja tanca trojmiejskiego, czy polskiego w szerszym kontekscie (bo podobna sytuacja jest nie tylko nad morzem).
Oczywiscie, wazkosc tematu jest rzeczy bardzo subiektywna, zalezy 'od miejsca siedzenia', jak to sie mowi. Rozumiem wypowiedz Joanny Czajkowskiej, biorac pod uwage, ze sama jest tancerka i choreografem nie klasyczka. Inaczej spojrzy widz, dla ktorego obcowanie z tancem to jednak sfera rozrywki (spedzania wolnego czasu), a inaczej tancerz, to ktorego jest to 'byc albo nie byc'.
To nie chodzi o to, ze jeden temat jest mniej istotny od drugiego, tylko one dotycza innych osob. Zagorzalego wielbiciela klasyki moze malo interesowac, co sie dzieje w t. wspolczesnym, natomiast niezaleznego tancerza bardziej interesuje to, czy bedzie mial za co zrobic spektakl, a dopiero kiedy moze tym tancem zarobic, a juz najlepiej miec mozliwosc tworzenia fajnych, ciekawych rzeczy, miec do tego przestrzen i warunki, moze sie zaczac interesowac, co robia inni 'po fachu'. Sorry, taka rzeczywistosc.
Stad uwazam, ze te dwa watki trzeba potraktowac bardziej rozlacznie.
Taniec wspolczesny w Trojmiescie? No ktos tam dziala, ale ile jest tych osob? Bzdyl (obecnie raczej nie Trojmiescie...), T. Okazjonalny, moze pare innych osob. Generalnie kazdy musial sie kiedys jakos przedzierac o walczyc o to swoje miejsce, jakie ma teraz, co zreszta jak widac wcale sie nie przeklada na jakies super warunki niestety - jesli ktos po nawet nie kilku, a kilkunastu latach przebijania sie, i to z sukcesami, dostaje ledwo 3-5 tys na zrobienie spektaklu, to jest to kpina.
A jak czesto sa wystawianie spektakle teatru tanca w Trojmiescie? Nie sadze, zeby bylo jakos wybitnie lepiej, niz w wielu innych podobnych miastach w Polsce, tzn brak stalej sceny, spektakle od przypadku do przypadku, spektakl na miejscu gra sie gora pare razy, a dalej co? Wiecej sie gra na wyjazdach, festiwalach.
Jesli chodzi o finansowanie na Zachodzie - nie wiem, jak wyglada to dokladnie od strony technicznej, natomiast duzo latwiej jest o nie. Duzo latwiej jest znalezc sale, znalezc osoby, ktore zajma sie techniczna strona spektaklu, produkcja, promocja, itp. - i na to znajda sie pieniadze szybciej niz w Polsce, gdzie ponadto wiele rzeczy nietanecznych tancerz musi zrobic sobie sam. I to maja byc dobre warunki?...
Sama nie mowie, ze balet jest mniej wazny, bo nie jest. Natomiast nie mieszajmy dwoch tematow. Natomiast nt. obecnych zmian sie nie wypowiem, poniewaz ciezko mi cokolwiek powiedziec - nie widzialam obecnych spektakli, nie widzialam poprzednich. Wiec w tej kwestii po prostu milcze
