Co z tańcem w Trójmieście

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Co z tańcem w Trójmieście

Post autor: Joanna »

Przewijał się na forum co jakiś czas temat o sytuacji tańca i baletu w Trójmieście, z okazji Międzynarodowego Dnia Tańca odbyła się debata w Nadbałtyckim Centrum Kultury:
[quote:9b36c4813a="M."]U nas była beznadziejna debata:
http://kultura.trojmiasto.pl/Debata-z-okazji-Dnia-Tanca-n27815.html[/quote:9b36c4813a]Jak to określiła M. ;)

[URL=http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/54799.html]Program debaty.[/URL]

Owa dyskusja miała również swoje odbicie w mediach [z e-teatru]:

[URL=http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/54971.html]Biczowanie na święto tańca[/URL] (Tadeusz Skutnik z Dziennika Bałtyckiego)

[URL=http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/54929.html]Pieniądze przesłoniły taniec[/URL] (Barbara Kanold w Gazecie Wyborczej)

[URL=http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/54981.html]Po debacie[/URL] (Joanna Czajkowska, tancerka i choreografka sopockiego Teatru Okazjonalnego, dla e-teatru)

[URL=http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/55068.html]Komu pieniądze przesłaniają taniec?[/URL] (Marek Weiss-Grzesiński, dyrektor Opery Bałtyckiej w Gazecie Wyborczej)


Jak to jest więc z tym tańcem w Trójmieście?
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

[quote:b6d6fcee62="J. Czajkowska"]Warto tu zaznaczyć, że w czasie burzliwej dyskusji, nikt z zebranych nie kwestionował znaczenia baletu jako formy sztuki, a tym bardziej znaczenia nauki techniki tańca klasycznego w procesie edukacyjnym młodych tancerzy.[/quote:b6d6fcee62]

Nikt nie kwestionował? Jedyne broniące baletu osoby, wśród ktrórych była legendarna Alicja Boniuszko zostały niemalże wyśmiane za swoją "staromodność" i nie rozumienie wpsółczesnych realiów...

[quote:b6d6fcee62]taniec współczesny "może sobie być" tylko nie w Operze, niech sobie będzie "gdzie indziej[/quote:b6d6fcee62]

Cholera mnie bierze, gdy słyszę takie słowa wkładane w usta "obrońców klasyki". Nie słyszałam jeszcze ani razu by ktoś miał coś przeciw tańcowi współczesnemu. Wręcz przeciwnie. Ile razy rozpoczynamy te bolesne rozmowy nt zmian w Operze najpierw pada stwierdzenie "nie mam nic do baletów Isadory" i dopiero potem dyskusja schodzi do przypomnienia tego, że klasyka również musi mieć swoje miejsce i tym miejscem powinna być właśnie Opera.

To ciekawe, że pani Czajkowska wyszła zadowolona z dyskusji. Moje odczucia były wręcz przeciwne. Zrozumiałam coś, czego do tej pory starałam się nie przyjmować do siebie. Pomimo tego, że Pan Weiss zaprasza nas ciągle do dyskusji, są one absolutnie bezsensowne, ponieważ jest on absolutnie zamknięty na zdanie "środowiska" i będzie się upajał ile może w swojej cudownej nowej wizji Opery. Teraz on rządzi w Operze i będzie to robił po swojemu czy tego chcemy czy nie. Pytanie tylko po to są takie spotkania? Po spotkaniu ze studentami po premierze "4&4" i po wspomnianej wyżej debacie mam wrażenie, że głównym celem tych happeningów jest nie tyle otwarta dyskusja a zaprezentowanie szerszej publiczności specyficznego poczucia humoru państwa Weiss. Do stałego programu tego repertuaru należą niskiego lotu (żeby nie powiedzieć żałosne) dowcipy o facetach w rajtkach, o tresurze w szkole baletowej czy o tancerkach przewracających się po wykręceniu 2 fouette. Pomimo tego, że mam zupełnie inne poczucie humoru od tych Państwa, czekam z utęsknieniem aż Isadora Weiss pokaże nam w praktyce, jak z łatwością kręci 32 f - bo przecież "nie po słowach a po czynach ich poznamy."

Rzeczywiście napisałam, że debata była beznadziejna. Teraz to uzasadnie: po pierwsze nic z niej nie wyniknęło, każdy przyszedł zwyczajnie wykrzyczeć swoje bóle. A po drugie przebieg rozmowy pokazał, że choć byśmy tupali nóżkami i walili piąstkami w podłogę jak małe dziewczynki [b:b6d6fcee62]balet klasyczny nie ma już w Gdańsku swojego miejsca.[/b:b6d6fcee62]
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Z tego co zrozumiałam, debata dotyczyła nie tylko pozycji tańca klasycznego, ale również tańca współczesnego, zwłaszcza jego finansowania, z czym generalnie nie jest łatwo w PL, i wygląda to dużo inaczej, niż w przypadku finansowania bądź co bądź, większych państwowych instytucji kulturalnych, jak teatry baletowe (jeśli ktoś mówi, że finansowanie t. baletowych jest słabe, to dobrze sobie uświadomić, że z niezależnymi - profesjonalnymi - zespołami bywa jeszcze trudniej, zwykle spektakle są robione dosłownie za ułamek ceny obowiązującej na Zachodzie, a ponadto nierzadko się zdarza, że taki tancerz musi robić za własnego technika, oświetleniowca, itp...).

Może więc spróbować spojrzeć też od strony Joanny Czajkowskiej, czy szerzej - tańca współczesnego, gdzie do wszystkiego trzeba dochodzić samemu, i samemu sobie torować drogę, a sytuacja Opery może i jest problemem, ale na pewno nie jedynym, i nie najważniejszym.
Sam fakt debaty, i spotkania się różnych osób jest raczej objawem pozytywnym. Jeszcze nie tak dawno słyszałam opinie od gdańskiego tancerza, że środowisko taneczne trójmiejskie jak było rozproszone i na zasadzie 'każdy sobie' kilkanaście lat temu, tak jest i teraz. To zresztą problem nie tylko Trójmiasta. Ale właśnie dlatego warto się spotkać, przynajmniej spojrzeć sobie wszyscy razem w oczy, spróbować podjąć jakiś dialog.

Sytuacja Opery jest dość dyskusyjna, ale jest to odrębny problem od tego, jak np. finansować niezależne (niepaństwowe) projekty, czy jak choć trochę zintegrować trójmiejskie środowisko taneczne.
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

Rzeczywiście sytuacja Opery to nie jedyny temat. To ciekawe, że nasza rozmowa zaczyna się niemal identycznie jak rozpoczęła się wspomniana debata - od powiedzenia, że taniec to nie tylko balet. Ok. Tylko że taniec to TEZ balet i nie spychajmy go na margines, jak to starają się zrobić zwolennicy współczesnego. Mam nadzieję, że na łamach naszego forum potoczy się jednak nieco bardziej konstruktywnie i znajdzie się miejsce na poruszenie każdego problemu.

To, który temat jest ważny bardziej lub mniej - jest jak widać kwestią bardzo subiektywną. Mi ze wszystkich wspomnianych najbliższy jest temat Opery i dziwi mnie, że dla środowiska może on tematem z tych "mniej ważnych". Oczywiście staram się zrozmieć, że zwyczajnie dla każdego to jego własna sprawa jest najważniejsza. Debata nie mogła przynieść żadnej odpowiedzi - przyglądając się jej z boku miałam wrażenie, że każdy przyszedł tam z własną sprawą, starając się dosłownie wyszarpać czas na zajęcie się właśnie jego problemami. Bardzo dużo czasu zostało zmarnowane właśnie na próbę określenia o czym właśnie mamy rozmawiać. Czy o tańcu ogólnie? Czy też o balecie? Ale nie tylko o balecie, bo on nie najważniejszy. Też o współczensym. Nie zapominajmy o współczesnym, bo on też potrzebuje miejsca. Liźnięte zostało wiele tematów, ale z braku czasu i racji właśnie mnożących się problemów, żaden z nich nie został doprowadzony do końca.

Być może forum daje większą przestrzeń do rozmowy na każdy z nich. Niestety jeśli chodzi o problem finansowania, nie mi się wypowiadać i nie jestem dobrym partnerem do dyskusji w tej sprawie. Jeśli wiecie jak zostało to rozwiązane w innych krajach europejskich to chętnie poczytam.

Trochę mnie dziwi, że mówicie, że taniec współczesny musi walczyć o swoje miejsce. Przecież on je zdobył już dawno, zwłaszcza w trójmieście. Miał je w Operze i w czasach Jarzynówny i w ostatnich latach, gdy obok klasyki wystawiane były współczesne choreografie, ma swoje miejsce cały czas, teraz ma go jeszcze więcej i nikt mu go nie broni. Obok Opery, dzieją się różne rzeczy związane z tańcem w innych miejscach w trójmieście. Jest Leszek Bzdyl w Żaku czy właśnie Joanna Czajkowska ze swoim Teatrem Okazjonalnym i walczą dzielnie o swoje i dobrze! Natomiast gdy poruszamy temat walki o miejsce baletu (którego już wogle nie ma) mówicie, że to temat mniej ważny? Nie rozumiem.
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Zwolennicy wspolczesnego spychaja balet na margines? Od kiedy? Odnosze wrecz wrazenie, ze w szeroko pojetym srodowisku tanecznym jest dokladnie odwrotnie - tancerz to ten, co tanczy w operze, a jak ktos jest w niezaleznym teatrze tanca, jak gdanskie zespoly, to nie zawsze traktuje sie go powaznie, na zasadzie ze sobie cos tam tancuje (co z tego, ze wiele takich tancerzy jezdzi na miedzynarodowe festiwale, itp.)...

Nie mowie, ze zmiana linii repertuarowej Opery Baltyckiej jest dobra - imho jest to odbrebny temat, i nalezy go odzielic od dyskusji nt. integracji srodowiska baletowego i wspolczesnego, oraz z urzednikami! To sa dwie rozne rzeczy, a nie 'marginalizacja baletu'. Sprawy opery, a kondycja tanca trojmiejskiego, czy polskiego w szerszym kontekscie (bo podobna sytuacja jest nie tylko nad morzem).

Oczywiscie, wazkosc tematu jest rzeczy bardzo subiektywna, zalezy 'od miejsca siedzenia', jak to sie mowi. Rozumiem wypowiedz Joanny Czajkowskiej, biorac pod uwage, ze sama jest tancerka i choreografem nie klasyczka. Inaczej spojrzy widz, dla ktorego obcowanie z tancem to jednak sfera rozrywki (spedzania wolnego czasu), a inaczej tancerz, to ktorego jest to 'byc albo nie byc'.
To nie chodzi o to, ze jeden temat jest mniej istotny od drugiego, tylko one dotycza innych osob. Zagorzalego wielbiciela klasyki moze malo interesowac, co sie dzieje w t. wspolczesnym, natomiast niezaleznego tancerza bardziej interesuje to, czy bedzie mial za co zrobic spektakl, a dopiero kiedy moze tym tancem zarobic, a juz najlepiej miec mozliwosc tworzenia fajnych, ciekawych rzeczy, miec do tego przestrzen i warunki, moze sie zaczac interesowac, co robia inni 'po fachu'. Sorry, taka rzeczywistosc.
Stad uwazam, ze te dwa watki trzeba potraktowac bardziej rozlacznie.

Taniec wspolczesny w Trojmiescie? No ktos tam dziala, ale ile jest tych osob? Bzdyl (obecnie raczej nie Trojmiescie...), T. Okazjonalny, moze pare innych osob. Generalnie kazdy musial sie kiedys jakos przedzierac o walczyc o to swoje miejsce, jakie ma teraz, co zreszta jak widac wcale sie nie przeklada na jakies super warunki niestety - jesli ktos po nawet nie kilku, a kilkunastu latach przebijania sie, i to z sukcesami, dostaje ledwo 3-5 tys na zrobienie spektaklu, to jest to kpina.
A jak czesto sa wystawianie spektakle teatru tanca w Trojmiescie? Nie sadze, zeby bylo jakos wybitnie lepiej, niz w wielu innych podobnych miastach w Polsce, tzn brak stalej sceny, spektakle od przypadku do przypadku, spektakl na miejscu gra sie gora pare razy, a dalej co? Wiecej sie gra na wyjazdach, festiwalach.

Jesli chodzi o finansowanie na Zachodzie - nie wiem, jak wyglada to dokladnie od strony technicznej, natomiast duzo latwiej jest o nie. Duzo latwiej jest znalezc sale, znalezc osoby, ktore zajma sie techniczna strona spektaklu, produkcja, promocja, itp. - i na to znajda sie pieniadze szybciej niz w Polsce, gdzie ponadto wiele rzeczy nietanecznych tancerz musi zrobic sobie sam. I to maja byc dobre warunki?...

Sama nie mowie, ze balet jest mniej wazny, bo nie jest. Natomiast nie mieszajmy dwoch tematow. Natomiast nt. obecnych zmian sie nie wypowiem, poniewaz ciezko mi cokolwiek powiedziec - nie widzialam obecnych spektakli, nie widzialam poprzednich. Wiec w tej kwestii po prostu milcze :)
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

[quote:c6a98e1038="Joanna"]
Nie mowie, ze zmiana linii repertuarowej Opery Baltyckiej jest dobra - imho jest to odbrebny temat, i nalezy go odzielic od dyskusji nt. integracji srodowiska baletowego i wspolczesnego, oraz z urzednikami! To sa dwie rozne rzeczy, a nie 'marginalizacja baletu'. Sprawy opery, a kondycja tanca trojmiejskiego, czy polskiego w szerszym kontekscie (bo podobna sytuacja jest nie tylko nad morzem).

[/quote:c6a98e1038]

wlasnie, i dlatego źle się stało, ze debata mająca w założeniach zrobić cos dobrego dla tańca w ogóle została sklejona z tematów tak trudnych, emocjonujacych rózne grupy i zamiast integrujących - skłócajacych tzw. tancerzy współczesnych i klasycznych (stary to spór i jakze przykry)

Problemy tańca w ogóle - jego złej kondycji finansowej, braku reprezentacji w mediach, wśród decydentów odpowiedzialnych za tworzenie polskiej kultury itd to zagadnienia bardzo wazne. na każdym kroku doświadczam generalnie lekceważenia problemów tańca, niezaleznie czy to wpółczesnego, czy klasycznego. Przyglądajac sie blizej zauwazmy natomiast: klasycy o ile załapią sie do zespołu baletowego (przyoperowego) są traktowani powaznie, jako artyści nobilitowasni przez dyplom itp. Współcześni o wszytsko musza walczyć sami, sa traktowani jako samouki (jesli nie ukończyli szkoły baletowej) - amatorzy. To źle - brak jest rozwiązań sankcjonujacych istnienie innych niz klasyczne karier tancerzy - zdobywania wykształcenia i doświadczenia zawodowego, a co za tym idzie "bycie" tancerzem zawodowym.

Z drugiej strony np. w mediach taniec współczesny jest w natarciou i dobrze sobie radzi dzięki modnym nietypowym formom prezentacji, kontrowersyjnym, awangardowym pomysłom, wpisujacym sie w modne teatralne trendy. tanie współczesny ma tez nad klasycznym te przewagę ze w skrajnie trudnych warunkach moze istnieć w róznych, nawet zupełnie nietanecznych przestrzeniach, przystosowywac swoje formy do możliwosci prexzentacji - małych sal, dziwnych postindustrialnych przestrzeni itd. Balet w mediach uważany jest za przestażały, anachroniczny, nudny, nikogo nie interesujacy bo nie jest "trendy". Staia tez wyższe wymagania organizacyjno-przestrzenne: musi miec dużą (w miarę) scenę, bez podłogi aletowej itp ani rusz, na etradzie, parkiecie i innych lokalach zastępczych wariacja klasyczna po prostu źle sie prezentuje.
Żeby byc dobrze zrozumianą: nie wartosciuję: obu gatunkom tańca i ich mieszankom i formom łączonym chciałabym przychylić nieba, chciałabym aby oba mogły byc prezentowane w żaleznosci od fantazji twórców (a nie możliwości lokalowych) jako wielkie widowiska na pieknych scenach, przed duze zespoły, albo kameralnie, awangarodowo, czasem solo w małych niezwykłych pomiezszceniach dodajacych coś do tańca samego. Ale - specyfika tych rodzajów tańca jest rózna i jedemu i drugiemu daje to i pewne szanse i narzua pewne ograniczenia. Stąd rozumiem ból "klasyków" którzy w Gdańsku traca ostatnie miejsce nadajace sie do prezentacji baletu (nie licze opery leśnej bo to jednak specyficzne miejsce o czym przekonali sie widzowie którzy przyszli na odwołany występ baletu Ejfmana np.). Rozumiem tez radosc i racje "współczesnych" którzy ciesza sie i chcą miejsca dla tańca współczesneo w placówkach tak szacownych jak Opera Bałtycka. Tylko ze:
jak słusznie zauwazono taniec współczesny zawsze tam sowje miejsce miał, ponadto naprawdę w Gdańsku i innych miejscach w Polsce rozwija sie bardzo prężnie dzięki temu ze od biedy da sie tańczyć współczesny (w róznych formach) w róznych przestrzeniach.

balet - jako źródło tańca senicznego, w tym współczesnego jest niezbędny zarówno w wykształceniu tancerza (każdego) jak i widza. Dlatego słuszny sprzeciw budzi całkowita rezygnacja z baletu w POB. Wielkie tradycje, wspaniała szkoła baletowa - wszystko to uzasadnia dalsze istnienie baletu na tej scenie. A jesli zespł wg dyrekcji nie jestw stanie prezentowac na odpowiednim poziomie klasyki to trzeba go do tego przygotować, jesli trzeba stworzyc od nowa. Świetnie, ze ma być w POB zespół mogący prezentowac najlepsze choreografie współczesne: rozumiem ze maja to byc zieła tak powazanego przez Marka Grzesińskiego Eka, mistrza Izadory Weiss - Kyliana, Neumaiera, Duato i innych. Ale... jesli zbudują zespół mogący na odpowiednim poziomie zatańczyć Kyliana - to taki zespoł moze tańczyć najbardziej wyrafinowaną klasykę, bo na tym Kylian bazuje.

Sprawy finansowania, doceniania i promowaia tańca współczesnego to osobny i ogromny temat - najpierw trzeba zienic świadomosc rządzących Polską i odpowiedzialnych za kulture żeby nie sądzili ze taniec = taniec z gwiazdami, ze tancerze to ie "machajacy nóżkami", ze balet to nie podrygi dla gejów, a taniec współczesny to nie jakies dziwactwa dla koneserów...
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

dziwna taka rezygnacja z klasyki. Bo jeśli balet klasyczny jest dziś niepopularny to klasyczny wymaga chyba jednak bardziej wprawionego widza. Dlatego w dosc dużym miescie jednak dobre by bylo i to i to.
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

[quote:6d5748efa7="ag111111"]dziwna taka rezygnacja z klasyki[/quote:6d5748efa7]

Przecież w Tearze Wielkim w Łodzi od paru lat nie ma baletów z repertuaru klasycznego, oczywiście nie mowię o samych tytułach, czy tańczeniu na pointach, a o całej formule spektaklu i w sumie stało się to mimo chodem, bez wielkiej wrzawy - tylko stwierdzam fakt. Mam wrażenie że właściwie tylko w Operze Narodowej i jeszcze może w Poznaniu,( choć zaznaczam że nie widziałam poznańskich spektakli) ta formuła widowiska którą nazywamy Baletem klasycznym jeszcze istnieje

Oczywiście nie twierdzę że tak powinno być, w sumie w idealnym świecie powinniśmy mieć wspaniałe zespoły baletowe przy operach w dużych miastach które tak jak napisała Kasia powinny móc zatańczyć różnorodny repertuar. Tymbardziej że kiedyś było lepiej

Jednak jednocześnie uważam, że nie byłoby złym pomysłem powołac w Polsce zespól działajacy przy Operze który specjalizowałby się w tylko tańcu XX wiecznym i najnowszym myśle o neoklasyce, szeroko pojetym tańcu współczesnym. W sumie takie zepoły istnieja w Europie np Balet Lyoński działający przy Operze- świetny zespół, nie tańczą repertuaru klasycznego.
Oczywiscie, to co pisze to sa rozważania teoretyczne, które nijak sie mają do sytuacji w Polsce bo do tego żeby zbudować repertuar składajćy sie z choreografii wspomnianych np. Eka, Kyliana, Forsythe'a trzeba mieć możliwości finasowe i zespól który poradzi sobie z róznorodnym stylami.

Co do sytuacji w operze Bałtyckiej trudo nie będąc pezpośrednio świadkiem zachodzących tam przemian opowiadać sie za bądz przeciw, Parę lat temu w Łodzi kiedy przez krótki okres czasu dyrektorem baletu był Gorgio Madia też były takie plany żeby stworzyć zespól z autorskim repertuarem - z choreografiam Madii ( W sumie tak zrobił Nacho Duato obejmując Narodowy Balet Hiszpański) wtedy pomysł upadł, ale po latach mimochodem się tak stało, W skromnym repertuarze mamy głównie pozycje GM :wink:
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

ale chyba rok temu byla Gizelle? w Łodzi? mam rację? jakos zimą.
ponadto to w lodzi to, że sa wystawiane rzeczy gm to dobrze, bo łódzki zespol mi bardziej do tego pasuje. A braku takiego nie odczuwam, bo i tak 1 na 2 lata mozna zobaczyc balet klasyczny jakis.
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

[quote:4bd2f4da98="ag111111"]ale chyba rok temu byla Gizelle? w Łodzi? mam rację? jakos zimą.
ponadto to w lodzi to, że sa wystawiane rzeczy gm to dobrze, bo łódzki zespol mi bardziej do tego pasuje. A braku takiego nie odczuwam, bo i tak 1 na 2 lata mozna zobaczyc balet klasyczny jakis.[/quote:4bd2f4da98]

Giselle była,ale czy klasyczna wersja raczej "paraklasyczna"/ tudzież demiklasyczna no i cały anturaż był uproszczono uwspólczesniony, oczywiscie nie jakoś radykalnie. ale najgorsze że była nijaka czyli ani typowa Giselle klasyczna ani współczesna, autorska

co do baletów GM mam stosunek raczej pozytywny może poza Bolerm
ODPOWIEDZ