Owszem, często tak właśnie bywa, nawet bardzo często, ale akurat odnośnie "Jeziora.." Bourne'a mam bardzo pozytywne wrażenia i cenię tą choreografię. Oczywiście tam treść została przetransponowana zupełnie, ale po to, aby opowiedzieć inną bardzo ważną historię. Czasem twierdzi się, że w celu ukazania historii człowieka chorego na schizofrenię (czytałam takie opinie), ale chyba przede wszystkim człowieka cierpiącego z powodu braku miłości. Oczywiście tutaj wchodzą w grę jeszcze względy estetyczne, czyli u niektórych niesmak może budzić męski łabędzi corps de ballet, ale jak już mówiłam, dla mnie sztuka ma wymiar przede wszystkim użytkowy i forma powinna być raczej podporządkowana przekazowi, nie odwrotnie;) Dokładnie tak samo odczuwam jeśli chodzi o inne choreografie baletów współczesnych, choć wiadomo, że nigdy nie za wszystkim się przepada z różnych względów.
[quote20="Father"]Bzdura! Nic takiego nie sugerowałem. Skąd to sie zalęgło w Twojej głowie? Masz wybitne zdolności do nadimpretacji
Otóż proszę skąd zalęgło się to w mojej głowie:
[quote20="Father"]Przecież treść czyli libretto jest niesamowicie wzniosła i zawsze aktualna a zatem żadna forma nie jest w stanie ją przerosnąć.[/quote20]
"Żadna forma nie jest w stanie ją (chyba - "jej)" przerosnąć". Piszesz, że żadna forma nie jest w stanie przerosnąć treści (wzniosłej), skąd można wnioskować, że według Ciebie jakiejkolwiek by formy nie przybrał ruch, całość i tak będzie uszlachetniona przez wzniosłe libretto, o ile takowe oczywiście istnieje. Nic innego z tego odczytać nie można, a jeśli nie to miałeś na myśli, to jak widać, nie potrafiłeś tego wyrazić w swojej wypowiedzi, na co ja osobiście nic nie poradzę, ponieważ nie czytam w Twoich myślach i tym bardziej nie odpowiadam za klarowność czyichś tekstów bądź jej brak. Zinterpretowałam to, co napisałeś i rzeczywiście wyszła.. no właśnie, to co napisałeś na początku zacytowanego przeze mnie Twojego posta, bez urazy, oczywiście;)
Cóż, rzeczywiście chyba ta dyskusja ma niewielki sens, ale dobrze, że przynajmniej zostały nareszcie sformułowane jakieś sensowne wnioski przez Blanche i jurecq. Przede wszystkim ta wypowiedź bardzo dobrze podsumowuje cały ten dyskurs i chyba czytając ją, bez sensu jest dalej pytać, dlaczego to akrobatyka nie tylko nie powinna, ale zapewne też nigdy nie wejdzie do baletu:
[quote20="Blanche"][quote20="Father"]I tego nie zrozumiesz. Ponieważ upierasz się z uporem godnym maniaka iż elementy akrobatyczne zaburzają percepcję artyzmu w balecie. 8) [/quote20]
Jak dla mnie zaburzają, bo nie chciałabym oglądać baletu (podkreślam - baletu, bo w tym momencie nie mówię o chińskim cyrku, co o [u20]włączeniu podobnej akrobatyki do baletu[/u20]), gdzie ekscytujący jest piruet na głowie partnera czy arabeska na jego ramieniu, ale taki, gdzie ten ruch wyraża coś więcej. A dziś miałam świetny tego przykład, gdy oglądając krótki reportaż o Jeziorze z Ulianą Lopatkiną dostałam gęsiej skórki widząc fragment jej białego adagio. I nie miało to związku z jej ponadszpagatami czy nadzwyczajną równowagą, co ma miejsce w chińskim cyrku.[/quote20]
Dokładnie tak