Odzwierciedliłaś moje własne odczucia słowo w słowo, zarówno co do wyrazu tancerek tańczących Nikiję, jak i scenografii;) Co do pierwszego - ja też bardzo nie lubię kiedy tancerki wykonują tą wariację w sposób "rozhisteryzowany", czyli tak jak to określiłaś - bardzo dramatycznie. Takie ciche cierpienie, nie narzucające się, nie nachalne, jest jak dla mnie o wiele bardziej naturalne i przekonywujące. Tak a propos, to chyba taka postawa wymagana jest od wszystkich bohaterek baletów "wschodnich".
To co powiedziałaś, pokrywa się z pewną opinią Fokina, dlatego od razu mi się przypomniała

Po obejrzeniu jakiegoś wystawienia "Szecherezady" był bardzo rozczarowany tancerką w roli Zobeidy, mówił, że błagała Szacha o przebaczenie w sposób bardzo histeryczny, niegodny, wręcz upokarzający ją samą i zastanawiał się nad tym, gdzie podziała się ta niezwykła klasa tej dumnej, wyniosłej kobiety, jaką jeszcze widział w wykonaniu Idy Rubinstein.
Oczywiście Nikija i Zobeida to dwie różne bajki, ale chodziło mi o taki ogólny obraz godności i właśnie w pewnym sensie dumy, którą obie powinny zachować nawet w przypadku cierpienia.
Co do wykonania Guerin to też je bardzo lubię, ale ostatnio, jak przypominałam sobie jeszcze raz ten spektakl, nie zmieniłam jednak zdania i jako całość nie robi
na mnie niestety wrażenia. Zawsze wydaje mi się, że Nikija i Solor są jednak zbyt od siebie oddaleni, nigdy nie dostrzegłam prawdziwej więzi między nimi i w takich sytuacjach zdarzało mi się zarzucać Guerin, że jest może nieco zbyt chłodna i zdystansowana
Wracając do wykonania Knopp - moje wrażenia mogą być spotęgowane tym, że widziałam ją w rolach bardzo zdecydowanych, silnych, nawet okrutnych kobiet. Właśnie, w dwóch spektaklach na trzy, jakie z nią oglądałam jest... zwiastunem śmierci. W "Caravaggiu" i "Serait ce-la mort?". Dlatego Nikja bardzo wyraźnie odbija na tle tych ról, ale po kilkakrotnym obejrzeniu jestem pewna, że mój zachwyt jest w stu procentach obiektywny;)
Według mnie jej interpretacja ma ogromną siłę rażenia, bo: raz, zatańczyła pięknie, dwa, idealnie jeśli chodzi o wyraz, budowanie napięcia emocjonalnego, trzy - chyba jest pierwszą tancerką, jaką widzę w tej wariacji, która przywiązuje tak wielką wagę do detalu, każdy gest ma u niej ogromne znaczenie. Choćby ten moment (ok. 2 minuty) kiedy składa złożone ręce na czole. Niby drobiazg, ale na mnie oddziałuje z ogromną siłą, to jest coś, czego oczekuję, żeby nawet taki gest napełnić emocjami
I jeszcze odnośnie kostiumów, to według mnie są idealne, i tutaj mogę zacytować Ciebie: "bo są bardzo sceniczne i jednocześnie wyglądają naturalnie". Dokładnie tak. Te z paryskiej "Bajadery" rzeczywiście są w porządku, ale np. co dziwne, kostium Nikiji z pierwszego aktu z bliska wyglądał pięknie, a z daleka już nieco gorzej. Poza tym zdarzały się też wg mnie wpadki, jak np. kostiumy tancerek z drugiego aktu, gdzie górę miały w szaro-różowe paski, a dół również szary, obszyty błyszcząca różową lamówką.. dodam, że ten szary materiał wyglądał na bardzo niejakościowy, co razem dało trochę kiczowaty efekt.
Pewnie niektórym się wydaje, że wychwalam tak wszystko, co związane z berlińską inscenizacją, bo jestem do tego teatru przywiązana, i to prawda, ale obiektywna też jestem (np. kostiumy i scenografia do berlińskiej "Śpiącej królewny"' w ogóle mi się nie podobają).
Aha, i kolejnym nagraniem z Knopp, które jeszcze mocniej kontrastuje z jej scenicznym wizerunkiem kobiety silnej i nieugiętej, a w którym moim zdaniem prezentuje się świetnie, jest wariacja Tatiany z "Oniegina":
http://www.youtube.com/watch?v=oUwaicWxU70&feature=channel
Szkoda, że tak mało z nią nagrań na youtube, bo dopiero teraz miałam szansę się przekonać, że jest tancerką o wiele bardziej wszechstronną, niż do tej pory myślałam.
PS. I jeśli masz te zdjęcia gdzieś pod rękę, to jak najbardziej byłabym chętna je zobaczyć
