Czarny łabędź - film, reż: Darren Aronofsky

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

[quoteb2="inaenka"]Co do przedstawionych stereotypów, moim zdaniem raczej je karykaturuje. Chyba tylko matka jest troszkę przerysowana, ale ten zabieg wydaje się tutaj na miejscu....[/quoteb2]
Ja właśnie mam odwrotne wrażenia - matka jako jedyna nie była dla mnie przerysowana. Ale może to dlatego, że moja interpretacja filmu jest taka a nie inna. A może to zasługa sympatii do aktorki ;).

[quoteb2="Kasia G"] Wiele tancerek jest Odettami (Aurorami, Giselle, Sylfidami), ale trudniej połaczyć to z epizodem i trudnym "temperamentnym" pas de deux Odylii....[/quoteb2]
Naprawdę tak uważasz? Dla mnie rola Odylii wydaje się łatwiejsza (pod względem "wczucia się" w rolę, nie technicznie) - jeżeli tancerka naprawdę nie ma pomysłu, wystarczy, że będzie uwodzicielska, a to przy standardowej choreografii nie jest trudne. Ja osobiście mam wiele ulubionych Odylii, ale może tylko trzy Odetty.

Też tak się składa, że rozmawiałam wczoraj ze znajomym o tym filmie i zapytał mnie, czy to naprawdę takie niespotykane, że jedna tancerka tańczy obie role, bo w końcu w filmie bardzo to podkreślano, padały zdania typu: "Czy któraś z was poradzi sobie z rolą i białego, i czarnego łabędzia?". Wychodzi, że dla laika takie teksty mogą być bardzo mylące.

Ciekawe są wypowiedzi tancerzy na temat filmu - najbardziej krytyczni są chyba ci z Royal Ballet ;). Dla mnie najbliższa jest ta wypowiedź:
[ib2]I think it’s always going to be difficult for me to watch a movie about ballet because I’m going to be watching it from a different perspective.[/ib2]
Czyli choć wiem, że to nie jest film o balecie, to jednak trudno mi patrzeć na niego pod innym kątem. Z resztą jako filmomaniaczka też nie jestem jakoś szczególnie zachwycona ;).
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

ojej, wszystko zalezy od tego czego sie oczekuje. W filmie choreograf wymagał od tancerki kruchej, niesmiałej, zagubionej i "czystej" aby stała sie Odylią, która w jego pzekonaniu i wyobrażeniu miała byc niemal wulgarna kusicielką, wężem, diablicą. Chodziło o intepretacje a nie o technikę. A technicznie obie partie sa trudne, acz np. jak ktoś nie "kręci" to z Odylii nici....
Po drugie: pytanie czy któras z was sobie z obiema partiami poradzi jest źle postawione. "Radzić" to sobie mozna z zadaniem z matematyki które ma być rozwiazane, tak czy siak. Z partia a przede wszystkim z rolą nie trzeba sobie radzić tylko trzeba ją wykonać przekonująco. Na scenie TW-ON widywało się mnóstwo Jezior w których była Odetta, ale Odylii już nie, i takie w których była niezła Odylia i bardzo marna Odetta... Ale Jezioro szło i były oklaski :) Bo to jest własnie ta doskonałośc do której trzeba dążyć ale nie zawsze, ba, nieczęsto uda sie siegnąć.
Ja nie twierdze ze Odylia jest trudniejsza - wydaje mi się raczej ze tancerki wykształcone klasycznie łatwiej wchodza w role Odetty bo od balerin więcej wymaga się delikatności, wdzieku, ulotności a nie tego "czegoś", tego pazura który jest potrzebny w Odylii. Owszem, zwykle postaci nacechowane negatywnie łatwiej jest zagrać bo sa bardziej wyraziste, łatwo pokazac o co im chodzi, niż postaciom pozytywnym (zwykle sa nudne - trzeba duzej sztuki aby były wzruszajace, albo emanowały wewnętrzną siłą). Ale zrobić dobrą Odylię jest naprawdę trudno - przynajmniej ja rzadko widuję przekonujące Odylie, które nie byłyby prostacko "zrobione pod publiczkę" za pomoca mocnych i nie majacych nic wspólnego z baletem i jeo elegancją - gestów i min .... Może owa łatwośc budowania rli Odylii jest po prostu łudząca
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

[quotec3="Kasia G"]W filmie choreograf wymagał od tancerki kruchej, niesmiałej, zagubionej i "czystej" aby stała sie Odylią, która w jego pzekonaniu i wyobrażeniu miała byc niemal wulgarna kusicielką, wężem, diablicą. Chodziło o intepretacje a nie o technikę. A technicznie obie partie sa trudne, acz np. jak ktoś nie "kręci" to z Odylii nici.... [/quotec3]
Mnie też nie chodziło o technikę. Nawet to zaznaczyłam w wypowiedzi, żeby nie było wątpliwości, o czym mówię.
Ale chyba poprzednio Cię nie zrozumiałam - mówiąc, że rola jest łatwiejsza, miałaś na myśli sytuację w filmie? Wtedy to się zgodzę - w filmie właśnie tak to przedstawiono :). Myślałam, że uważasz, że tak jest w rzeczywistości - a z tym bym dyskutowała. A wypowiedzi kilku tancerek tylko mnie utwierdzają w mojej opinii.

[quotec3="Kasia G"]Po drugie: pytanie czy któras z was sobie z obiema partiami poradzi jest źle postawione. "Radzić" to sobie mozna z zadaniem z matematyki które ma być rozwiazane, tak czy siak.[/quotec3]
W tym momencie czepiasz się słówek.
Ale zrozumiałam też, o co Ci chodzi - że odtworzenie roli Odetty jest łatwiejsze, bo wystarczy być delikatną i subtelną. Ja chyba po prostu spojrzałam na to głębiej i myślałam raczej o tym, że całkowite zrozumienie roli i przekazanie wszystkich emocji Odetty jest moim zdaniem trudniejsze niż w przypadku Odylii. Dlatego właśnie niewiele tancerek w roli Odetty całkowicie mnie przekonuje - większość jest po prostu smutna.
Ale znowu mówię o tym, jak jest w rzeczywistości, a nie w filmie ;).
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

No tak, moze tez to wszystko stąd że ja po prostu wole Odylię :) Baletowe księżniczki są wszystkie takie same, a ta "zołza" jest fajna :))))
Dolores1984
Posty: 237
Rejestracja: wt paź 12, 2010 1:49 pm

Post autor: Dolores1984 »

Może i ja się wypowiem?

Film obejrzałam jakiś czas temu.
Siadając przed telewizorem liczyłam na film piękny ,emocjonalny i po części taki był. Zwłaszcza pierwsza scena.

Dla mnie film ten nie jest tylko i wyłącznie o walce dążeniu do perfekcji ,ale także o dziwnych ,nieco destrukcyjnych relacjach matki z córką. To jak charakterystycznie obcina swojej córce paznokcie ,jak się wobec niej zachowuje ,to ,że Nina nie ma znajomych to wszystko wydaje się dziwne.

Sceny erotyczne między lesbijkami ,teksty trenera do Niny są niesmaczne. Jednak niestety to powoduje ,że film ma więcej realizmu. Dla mnie scena zbliżenia się Niny i jej koleżanki( nie pamiętam imienia) jest trochę zbyt dosadne. Nie wymaga od widza czytania między wierszami.

Fragmenty pokazujące taniec ,treningi i przygotowania są bardzo ciekawe, szczególnie w pamięć zapadła mi scena gdzie bohaterka rozrabia pointy.

Podsumowując film jest ładny ,choć nie dla każdego i nie jest to film z tej kategorii ,z której można obejrzeć w piątkowy wieczór dla zabawy ,relaksu ,wzruszenia. Uważam go za ciężki ,wymagający skupienia i chęci. Ja na niego patrzę jakoś niechętnie.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

[quote8d="Kasia G"]moze tez to wszystko stąd że ja po prostu wole Odylię[/quote8d]
:shock: powaznie Kasiu? :) Chmm to ja mam inaczej. Przyznam szczerze, że dla mnie Jezioro konczy się na I akcie. I akt ma genialna muzyke i genialna choreografię (z zasady). Jak ostatnio kupiłam sobie Jezioro z Uliana to I akt widziałam juz kilkadziesiąt razy , a do drugiego jeszcze nie doszlam, bo jak mam chwilę, to wole przewinąc na wejście Odetty i zobaczyc ktorys raz bialą częśc, niz kontynuowac oglądanie do konca. No i ta muzyka, która mi wyciska łzy z oczu, nawet jak ja słysze setny raz...

Filmu nie widziałam, bo się boję (wiem -to śmieszne) ale zapytam: a to główna bohaterka jest w związku lesbijskim? dobrze, że to nie chłopak, bo by ugruntowało stereotypy, a w przypadku dziewczyny nie ma zagrożenia, bo w praktyce jest to rzecz niemal nie występująca (tzn w Polsce nie występujaca, bo w USA, to generalnie życie jest inne w społeczenstwie)
nathaliye
Posty: 2264
Rejestracja: czw wrz 27, 2007 6:51 pm

Post autor: nathaliye »

[quote12="Sagittaire"]a to główna bohaterka jest w związku lesbijskim?[/quote12]

ojej, ta sfera erotyczna i ten cały wątek jak dla mnie doszedł do zbyt wielkiej rangi, jej relacje z Lily mają bardziej pokazać zatracenie się, wyjście ze schematów niż jaką większą relację, więc sądzę, że Nina jest w pełni heteroseksualna
Lienka
Posty: 182
Rejestracja: pn kwie 05, 2010 3:48 pm

Post autor: Lienka »

[quote44="Sagittaire"]bo się boję (wiem -to śmieszne)[/quote44]
wcale nie :) Ja się cieszę, że jednak nie dooglądałam tego filmu wieczorem, tylko ostatnie kilkadziesiąt minut obejrzałam następnego dnia. O ile początek nie jest jakoś bardzo przerażający to pod koniec już jest bardzo strasznie.

Chyba dlatego na końcu zaczęłam się zastanawiać nad bardzo trywialną sprawą: czy to jest możliwe, żeby zatańczyć praktycznie połowę Jeziora z raną w brzuchu?
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

[quote3b="Lienka"] Chyba dlatego na końcu zaczęłam się zastanawiać nad bardzo trywialną sprawą: czy to jest możliwe, żeby zatańczyć praktycznie połowę Jeziora z raną w brzuchu?[/quote3b]
Też mnie to zastanowiło. Bo akurat rany chyba nie można uznać za halucynację.
nathaliye
Posty: 2264
Rejestracja: czw wrz 27, 2007 6:51 pm

Post autor: nathaliye »

[quotefd="Blanche"]Na poprzedniej stronie ktoś prosił, żeby nie spoilerować, więc się do tego stosuję. [/quotefd]
ale to było napisane przed polska premierą

[quotefd="Lienka"]czy to jest możliwe, żeby zatańczyć praktycznie połowę Jeziora z raną w brzuchu?[/quotefd]
zadziałała adrenalina, znane są przypadki "dotańczenia" spektaklu ze skręconą kostką czy innymi podobnymi kontuzjami
ODPOWIEDZ