Ja właśnie mam odwrotne wrażenia - matka jako jedyna nie była dla mnie przerysowana. Ale może to dlatego, że moja interpretacja filmu jest taka a nie inna. A może to zasługa sympatii do aktorki
[quoteb2="Kasia G"] Wiele tancerek jest Odettami (Aurorami, Giselle, Sylfidami), ale trudniej połaczyć to z epizodem i trudnym "temperamentnym" pas de deux Odylii....[/quoteb2]
Naprawdę tak uważasz? Dla mnie rola Odylii wydaje się łatwiejsza (pod względem "wczucia się" w rolę, nie technicznie) - jeżeli tancerka naprawdę nie ma pomysłu, wystarczy, że będzie uwodzicielska, a to przy standardowej choreografii nie jest trudne. Ja osobiście mam wiele ulubionych Odylii, ale może tylko trzy Odetty.
Też tak się składa, że rozmawiałam wczoraj ze znajomym o tym filmie i zapytał mnie, czy to naprawdę takie niespotykane, że jedna tancerka tańczy obie role, bo w końcu w filmie bardzo to podkreślano, padały zdania typu: "Czy któraś z was poradzi sobie z rolą i białego, i czarnego łabędzia?". Wychodzi, że dla laika takie teksty mogą być bardzo mylące.
Ciekawe są wypowiedzi tancerzy na temat filmu - najbardziej krytyczni są chyba ci z Royal Ballet
[ib2]I think it’s always going to be difficult for me to watch a movie about ballet because I’m going to be watching it from a different perspective.[/ib2]
Czyli choć wiem, że to nie jest film o balecie, to jednak trudno mi patrzeć na niego pod innym kątem. Z resztą jako filmomaniaczka też nie jestem jakoś szczególnie zachwycona