jak uczyć dzieci???
nabyta i owszem, człowiek się przecież całe zycie uczy, ale bardziej wrodzona, nie kazdy moze zostac lekarzem, a wiec i nauczycielem także nie. Trzeba miec pewe cechy charakteru, w tym przypadku np. cierpliwosć, miłość do dzieci (nie kazdy je przeciez lubi), punktualność (jak w wiekszosci pracy), komunikatywność....
Prosze o pomoc w zajęciach baletowych dla dzieci
Witam. Zaczynam niedlugo prowadzic zajecia baletowe dla malych dzieci zupelnie poczatkujaych. Chcialabym sie dowiedziec co proponujecie zeby z nimi robic na takich zajeciach? o podstawach baletowych wiem wszystkich pozycjach sama skonczylam balet ale jednak nie pamietam jakie powinno sie stosowac zabawt taneczne bo ciezko o prawdziwy balet u takich maluszkow. Wiec co radzicie? Oraz jaka muzyka by najbardziej pasowala do takich zajec? Z gory dziekuje za pomoc;-)

Moim zdaniem jak najbardziej powinnaś się zainteresować kwestiami pedagogiki i metodyki prowadzenia zajęć. Chociażby z książek.
Zwłaszcza, że sama przyznajesz, że nie wiesz zbyt wiele. Dzieci to trudni uczniowie, szybko się nudzą, rozpraszają. W dodatku dochodzi kwestia ich bezpieczeństwa.
Dlatego jeśli masz możliwość zrób kurs instruktorski, albo chociaż poszukaj sobie mentora, który będzie Cię prowadził przez Twoje pierwsze kroki nauczania innych.
Najbardziej komfortową sytuacją jest, gdy Twój nauczyciel sam wygania Cię do nauczania, dzięki temu możesz go zawsze spytać o wszystko, albo nawet pójść na zajęcia popatrzeć jak wyglądają, poprowadzić próbnie w ramach praktyk.
Dziecko 4-letnie to naprawdę maluszek. Czy lubisz zajmować się takimi dziećmi?
Pamiętaj, że z jednej strony będą słodkie, z drugiej mogą płakać za mamą. Jeśli lubisz maluchy to sobie poradzisz.
Zwłaszcza, że sama przyznajesz, że nie wiesz zbyt wiele. Dzieci to trudni uczniowie, szybko się nudzą, rozpraszają. W dodatku dochodzi kwestia ich bezpieczeństwa.
Dlatego jeśli masz możliwość zrób kurs instruktorski, albo chociaż poszukaj sobie mentora, który będzie Cię prowadził przez Twoje pierwsze kroki nauczania innych.
Najbardziej komfortową sytuacją jest, gdy Twój nauczyciel sam wygania Cię do nauczania, dzięki temu możesz go zawsze spytać o wszystko, albo nawet pójść na zajęcia popatrzeć jak wyglądają, poprowadzić próbnie w ramach praktyk.
Dziecko 4-letnie to naprawdę maluszek. Czy lubisz zajmować się takimi dziećmi?
Pamiętaj, że z jednej strony będą słodkie, z drugiej mogą płakać za mamą. Jeśli lubisz maluchy to sobie poradzisz.
to też zależy na jakie dzieci się trafi. sama nie przepadam za dziećmi, a przyszło mi prowadzić zajęcia z grupą 5-10 lat i muszę przyznać, że dziewczynki od pierwszych zajęć mnie urzekły - są skupione, robią wszystko o co je proszę i nie rozrabiają na zajęciach. z kolei kiedyś prowadziłam zastępstwo w innej podobnej grupie i zamiast zajęć miałam 1000 pytań do i pogaduchy między sobą. myślę, że jeśli trafi się na dzieci, które chodzą na zajęcia bo rodzice je wyganiają to żadna metodyka nie pomoże...
Relena - to prawda. Z tym że grupa 5-10 lat jest już troszeczkę starsza. W tym wieku każdy rok to przepaść.
I tak może się trafić samodzielny, ciekawy świata czeterolatek, który się będzie świetnie bawił. Jak i taki, którego - jak piszesz - wyganiają rodzice i będzie wymagał ciągłej uwagi.
W każdym razie przydaje się poczytać choćby o rozwoju dzieci, żeby wiedzieć czego się spodziewać i jak podejść.
Chyba że ma się dobre intuicyjne podejście - a takie kobiety też się zdarzają
Kiedyś jeździłam jako wychowawca z chórem dziecięcym. W mojej grupie 9-latków miałam super dzieciaki, chętnie się bawiły w różne gry, na próbach były skupione i wszystko było ok. Ale dziewczyna która opiekowała się 8-latkami miała prawdziwy sajgon: jedno dziecko wymagało nieustającej uwagi, bo inaczej płakało, drugie z ADHD -agresywne w stosunku do wszystkich, jak tylko się znudziło, 2 nastęone dzieciaki za nic nie stanęły na próbie obok siebie. Po prostu urwanie głowy. I jeszcze na dokładkę rodzice, którzy w ogóle nie przyjmowali do wiadomości, że potrzebna jest ich pomoc do wprowadzenia ich dziecka w grupę.
Tak więc -zależy jak się trafi, ale instruktor podejmując się prowadzenia grupy musi być przygotowany na obydwie możliwości, bo na ogól nie ma możliwości rezygnacji przez jakiś czas.
I tak może się trafić samodzielny, ciekawy świata czeterolatek, który się będzie świetnie bawił. Jak i taki, którego - jak piszesz - wyganiają rodzice i będzie wymagał ciągłej uwagi.
W każdym razie przydaje się poczytać choćby o rozwoju dzieci, żeby wiedzieć czego się spodziewać i jak podejść.
Chyba że ma się dobre intuicyjne podejście - a takie kobiety też się zdarzają
Kiedyś jeździłam jako wychowawca z chórem dziecięcym. W mojej grupie 9-latków miałam super dzieciaki, chętnie się bawiły w różne gry, na próbach były skupione i wszystko było ok. Ale dziewczyna która opiekowała się 8-latkami miała prawdziwy sajgon: jedno dziecko wymagało nieustającej uwagi, bo inaczej płakało, drugie z ADHD -agresywne w stosunku do wszystkich, jak tylko się znudziło, 2 nastęone dzieciaki za nic nie stanęły na próbie obok siebie. Po prostu urwanie głowy. I jeszcze na dokładkę rodzice, którzy w ogóle nie przyjmowali do wiadomości, że potrzebna jest ich pomoc do wprowadzenia ich dziecka w grupę.
Tak więc -zależy jak się trafi, ale instruktor podejmując się prowadzenia grupy musi być przygotowany na obydwie możliwości, bo na ogól nie ma możliwości rezygnacji przez jakiś czas.