Widziałam Ganio i Claire - Marie Ostę szalenie mi się podobała właśnie relacja między nimi, taki rodzaj zestrojenia emocjonalnego i energetycznego, które jest wyczuwalne nawet gdy tancerze nie maja ze sobą kontaktu fizycznego. Osta może nie należy do wirtuozek ale jak wiadomo w Giselle nie ma to tak wielkiego znaczenia. Fizycznie i ekspresyjnie bardzo pasuje do tej roli. W pierwszym akcie była bardzo naturalna, i w porównaniu z Pujol dużo bardziej urokliwa , wdzięczna ale nie przesadzała z dziewuszkowatością, może jej scena szaleństwa nie była aż tak intensywna i znakomita jak interpretacja Ferri ale i tak wypadła przekonująco. Natomiast w II akcie to już była czysta poezja obojga i finezja i liryzm Ganio, który jest jak ocean

(jego liryzm rzecz jasna). Od Sylfidy dojrzał i widać że jest coraz bardziej świadomy swoich interpretacji . Choć nawet wówczas gdy miał 20 lat bardzo mi się podobał, jak pewnie się domyślasz Ewo generalnie reprezentuje to wszystko co najbardziej lubię i cenię u tancerzy francuskich.
A co do Malakhova też uważam, że mocno akcentował i w niektórych momentach jak dla mnie za bardzo „szarżował emocjonalnie” choć jest w tym stylowy i elegancki ale zdecydowanie wolę bardziej naturalne, oczyszczone z manieryzmu interpretacje Le Riche'a, Ganio, Legris czy Murru. A jaki mowa o Giselle to jednak Alessandra, Alessandra……… Fracci/Diana..Osta
a jeszcze a propos tych kostiumów z RB to paczka II aktu wyjatkowo mnie razi w zestawieniu z kostiumami I, które sa bardzo stylowe, malarskie, piekne kolorystycznie. Taki smak i pietyzm najcześciej widać w baletach Neumeiera. Pod tym wzgledem Tokijska wersja jest dośc koszmarkowata - vide krótka, landrynkowa paczka Diany. Co do samej sceny szaleństwa to przyznam że tu Alina tez mi sie bardzo podoba, znana jest z niezwykle naturalistycznego warsztatu aktorskiego. choć według mnie w jej grze bardziej dominuje nie tyle rozpacz co bezsilność , absolutne niedowierzanie czy to możliwe, że ktoś mógł ja tak oszukać - biorąc pod uwagę że wcześniej budowała swą postać jako bardzo niewinną, naiwna czy wręcz dziecinną to tak zagrana scena obłedu jest wiarygodna. Ale niestety Alina mniejsze wrażenie robi na mnie w II akcie gdzie meczy mnie jej partner i brak porozumienia miedzy nimi.