Dla Ciebie wzorem są francuskie Rajmondy - dla mnie rosyjskie. Na tym nagraniu są wariacja tańczone przez różne tancerki Kirova - Mezentsevą, Komlevą, Kolpakovą, Kunakovą - i dla mnie to one stanowią wzór jaka powinna być Rajmonda, a żadna nie jest chłodna i zdystansowana.
http://www.youtube.com/watch?v=U6HyKW0uKfY
[quote66="Ewa J."]Mi zarzuty z tego komentarza nt Kondaurovej wydają się mało zasadne, szczególnie jeśli zestawić ją właśnie z Novikovą.[/quote66]
Nie są bezzasadne, ale inaczej rozumiesz charakter - osobie komentującej chodziło o to, że Kondaurovej brak tej jakiejś energii typowej dla tańców charakterystycznych. Nie będę ukrywać, że autorkę tego komentarza i jej opinie dobrze znam i po prostu łączy nas uwielbienie do tych elementów tańca charakterystycznego, które Ty uważasz za infantylne - akcentowanie szarpnięciami głowy muzyki, takie wrażenie, że tańczącego po prostu porywa muzyka i nie jest w stanie tego nie wyrażać.
[quote66="Ewa J."]Co do komentarzy z youtube, zazwyczaj się w nie nie zagłębiam, bo nie są mi potrzebne do wyrobienia sobie własnego zdania. [/quote66]
A czy od razu musi chodzić o wyrabianie zdania? Ja czytam z ciekawości, choćby dlatego, że z wieloma osobami, które tam komentują, o balecie nie raz rozmawiałam i znając ich upodobania ciekawi mnie opinia na temat jakiegoś tancerza czy wykonania.
[quote66="Ewa J."]To jak oceniasz jego zdolności aktorskie na podstawie Sylfidy? Oczywiście widziałam już dowody jego charyzmy, naturalności, niezwykłej pewności siebie na scenie, co pozwala w jakiś sposób wnioskować o jego umiejętnościach i na tym tle. Jednak jeśli widziałaś cały balet, masz lepsze możliwości oceny. Szczególnie interesowałoby mnie np. spotkanie bohaterów w lesie, jest dość urocza scenka, kiedy Sylfida zabiera Jamesowi kapelusz, pokazuje złapanego motyla, on w tym czasie próbuje ją schwytać itd. Bardzo chciałabym ją zobaczyć, bo raz, dałoby mi to o nim jakieś większe wyobrażenie, dwa, spodziewam się, że musiał ją odegrać z wyczuciem i humorem;)[/quote66]
Widziałam to dość dawno, na dodatek to była pierwsza Sylfida z Maryjskiego, którą widziałam w całości, więc szczegółów nie pamiętam. Mogę powiedzieć jedynie, że jego gra wydała mi się oszczędna, ale nie pozbawiona siły wyrazu. Kojarzył mi się wtedy z jednym aktorem, którego lubię, ale już nie pamiętam z którym
[quote66="raisa"]Nie wiem na ile to są różnice Maryjski-Bolszoj, być może to też ma znaczenie, ale to mi jest trudno ocenić. [/quote66]
To raczej jest kwestia tego, że Smirnova przygotowywała się do premiery, więc pewnie pracowała nad rolą z trenerami z Balanchine Trust i dzięki temu inaczej "czuje" choreografię, a Skorik tylko ze swoim nauczycielem z Maryjskiego.
Dla mnie brak muzykalności całkowicie przekreśla Skorik w tej roli - i nie chodzi o to, czy trafia w muzykę, ale o taniec, który by tą muzykę podkreślał. W ogóle od kiedy zostałam wyedukowana przez pewną wielbicielkę Balanchine'a całkowicie inaczej patrzę na ten balet i przestała mi się np. podobać Lopatkina, która jest zbyt delikatna i rozmyta, tańczy to, jakby to był Petipa. Widziałam też Tereshkinę - była w porządku jeżeli chodziło o ruch i muzykalność, ale jakoś mnie nie przekonała - oraz Somovą, która jest dla mnie idealna w tej roli - zdecydowanie "czuje" Balanchine'a.
Jeżeli chodzi o Smirnovą to zrobiła na mnie dobre wrażenie - ogólnie wcześniej jakoś szczególnie jej nie lubiłam, a w Diamentach mnie przekonała.