Warszawski KOPCIUSZEK Fredericka Ashtona
miałam okazje oglądać wczoraj te sama obsade i zgadzam się w całej rozciągłości
Poza tym olsniewajaca Maria Żuk i elegancki, poprawny Sergey Popov, choć miałam wrażenie, ze bardziej skupiał się na tańcu niż na wcieleniu w role (momentami) więc brakowało mi miłosnego napięcia między bohaterami (co skoro już oficjalnie wiemy że tworza pare równiez prywatnie z Marią Zuk troche mi przeszkadzało). Znakomici natomiast bez żadnego "ale" byli Carlos Martin Perwz i Jarosław Zaniewicz jako Złe siostry (Zaniewicza widziałam po raz pierwszy - duze brawo). Świetni 4 kawalerowe, bardzo dobre 4 pory roku, w tym urocza Aneta Zbrzeźniak jako Zima i świetna Yuka Ebihara debiutująca jako Wiosna. No i Anna Lorenc jako dobra wróżka - super, gdyby tylko nie ten kostium jej solówka w "walcu godzin" byłaby bardziej spektakularna
ja również wczoraj miałam szczęście obejrzeć kopciuszka. Wrażenia? Niesamowite. Tylko Książe nie pasował mi do roli. Nie ujął mnie niczym. Natomiast złe siostry przecudowne (: I rzeczywiście błazen przyćmiewa wszystkich i zawsze przyciaga wzrok.
Polecam każdemu kto choć trochę lubi balet. Każdy powinien zobaczyć to ashtonowskie cudo (:
(tak na marginesie, popatrzcie kiedyś jak zachowują się ludzie już w pierwszej przerwie baletu i po nim - starają się pięknej chodzić i wydają się być bardziej swiadomi swojego ciała
zwłaszcza widać po dzieciach)
Polecam każdemu kto choć trochę lubi balet. Każdy powinien zobaczyć to ashtonowskie cudo (:
(tak na marginesie, popatrzcie kiedyś jak zachowują się ludzie już w pierwszej przerwie baletu i po nim - starają się pięknej chodzić i wydają się być bardziej swiadomi swojego ciała
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
[quotece="dorra"]Tylko Książe nie pasował mi do roli. Nie ujął mnie niczym.[/quotece]
Coś w tym jest... prezencję ma naprawdę "książęcą", w technice wręcz z miesiąca na miesiąc widać poprawę (bardzo lubię skoki szpagatowe w jego wykonaniu, chyba nikt inny nie ma tak wyraźnej zdolności "zawisania w powietrzu"), ale ciągle czegoś brakuje. Albo może przeoczyłam to "coś" przez zapatrzenie się na Błazna, nie wiem
Studiując obsadę jeszcze przed spektaklem nieszczególnie spodobał mi się pomysł obsadzenia Jarosława Zaniewicza w roli jednej z sióstr, na szczęście pomyliłam się i to bardzo
Poza tym zaplusował też u mnie Oskar Świtała, kolejna osoba, której nie podejrzewałabym o talent komediowy 
A najjaśniejszy dla mnie osobiście punkt wieczoru to zachwycony dziesięciolatek (pierwszy raz w TW) i jego pytanie, na co i kiedy idziemy następnym razem.
Coś w tym jest... prezencję ma naprawdę "książęcą", w technice wręcz z miesiąca na miesiąc widać poprawę (bardzo lubię skoki szpagatowe w jego wykonaniu, chyba nikt inny nie ma tak wyraźnej zdolności "zawisania w powietrzu"), ale ciągle czegoś brakuje. Albo może przeoczyłam to "coś" przez zapatrzenie się na Błazna, nie wiem
Studiując obsadę jeszcze przed spektaklem nieszczególnie spodobał mi się pomysł obsadzenia Jarosława Zaniewicza w roli jednej z sióstr, na szczęście pomyliłam się i to bardzo
A najjaśniejszy dla mnie osobiście punkt wieczoru to zachwycony dziesięciolatek (pierwszy raz w TW) i jego pytanie, na co i kiedy idziemy następnym razem.
[quote25="venus-in-furs"][quote25="dorra"]Tylko Książe nie pasował mi do roli. Nie ujął mnie niczym.[/quote25]
Coś w tym jest... prezencję ma naprawdę "książęcą", w technice wręcz z miesiąca na miesiąc widać poprawę (bardzo lubię skoki szpagatowe w jego wykonaniu, chyba nikt inny nie ma tak wyraźnej zdolności "zawisania w powietrzu"), ale ciągle czegoś brakuje. Albo może przeoczyłam to "coś" przez zapatrzenie się na Błazna, nie wiem
[/quote25]
Dobry wieczór,
Czy chodzi o wczorajszego Kopciuszka z 19.00?
Bo ja byłam o 12.00 i mam dość inne odczucia..
Coś w tym jest... prezencję ma naprawdę "książęcą", w technice wręcz z miesiąca na miesiąc widać poprawę (bardzo lubię skoki szpagatowe w jego wykonaniu, chyba nikt inny nie ma tak wyraźnej zdolności "zawisania w powietrzu"), ale ciągle czegoś brakuje. Albo może przeoczyłam to "coś" przez zapatrzenie się na Błazna, nie wiem
[/quote25]
Dobry wieczór,
Czy chodzi o wczorajszego Kopciuszka z 19.00?
Bo ja byłam o 12.00 i mam dość inne odczucia..
A, no to przyznaję, że trochę mi ulżyło.
Jednak całkiem inna obsada.
Książę Yaroshenki wydał mi się takim prawdziwym, baśniowym księciem i relacja z Kopciuchem była pełna czułości.
W ogóle wydaje mi się, że "Kopciuszek" nie jest choreografią zrobioną dla Księcia. Tzn. powinnam raczej napisać Kopciuszek Ashtona. Nie znam się zapewne, ale moim zdaniem trudno w tym balecie nasycić się talentem i umiejętnościami "głównego arystokraty".
Natomiast Błazen był zabawny, jak to błazen, ale nie zdołał mi niczego przyćmić.
Książę Yaroshenki wydał mi się takim prawdziwym, baśniowym księciem i relacja z Kopciuchem była pełna czułości.
W ogóle wydaje mi się, że "Kopciuszek" nie jest choreografią zrobioną dla Księcia. Tzn. powinnam raczej napisać Kopciuszek Ashtona. Nie znam się zapewne, ale moim zdaniem trudno w tym balecie nasycić się talentem i umiejętnościami "głównego arystokraty".
Natomiast Błazen był zabawny, jak to błazen, ale nie zdołał mi niczego przyćmić.
[quotefb="Idris"]... Książę Yaroshenki wydał mi się takim prawdziwym, baśniowym księciem...[/quotefb]
Wierzę, niestety ja nie mogłem go zobaczyć w tej serii przedstawień. Wybrałem się w niedzielę wieczorem, widząc w internecie, że tańczy tym razem z Marią Żuk, a tu ... pudło.
Zapowiedzieli przed spektaklem, że Vladimira Yaroshenkę zastąpi Popov, którego oglądałem już w miniony piątek z Błaznem Woitiula u boku. Pewnie jakaś niedyspozycja. Mam nadzieję, że nic poważnego, bo idę ponownie 19 czerwca na jego "Święto wiosny" Bejarta. A wczoraj? Oczywiście miło było, chwilami nawet wesoło dzięki niezawodnym zawsze siostrom - jak to na "Kopciuszku" Ashtona, ale wyszedłem z teatru nieco zawiedziony tą nieoczekiwaną zmianą obsady.
Wierzę, niestety ja nie mogłem go zobaczyć w tej serii przedstawień. Wybrałem się w niedzielę wieczorem, widząc w internecie, że tańczy tym razem z Marią Żuk, a tu ... pudło.
[quote89="Ali"][quote89="Idris"]... Książę Yaroshenki wydał mi się takim prawdziwym, baśniowym księciem...[/quote89]
Wierzę, niestety ja nie mogłem go zobaczyć w tej serii przedstawień. Wybrałem się w niedzielę wieczorem, widząc w internecie, że tańczy tym razem z Marią Żuk, a tu ... pudło.
Zapowiedzieli przed spektaklem, że Vladimira Yaroshenkę zastąpi Popov, którego oglądałem już w miniony piątek z Błaznem Woitiula u boku. Pewnie jakaś niedyspozycja. Mam nadzieję, że nic poważnego, bo idę ponownie 19 czerwca na jego "Święto wiosny" Bejarta. A wczoraj? Oczywiście miło było, chwilami nawet wesoło dzięki niezawodnym zawsze siostrom - jak to na "Kopciuszku" Ashtona, ale wyszedłem z teatru nieco zawiedziony tą nieoczekiwaną zmianą obsady.[/quote89]
Oj, rozumiem "rozczarowanie".
Też mam nadzieję, że nic poważnego. Ja, jeśli w ogóle mogę czegoś żałować, to tylko, że nie trafiłam na Woitiula w roli Błazna.
Też bym chętnie poszła znowu na Święto Wiosny. Widziałam jakiś konkurs na FB, gdzie można wygrac bilet właśnie na 19.06, ale nie sądzę bym się załapała.. poza tym kiepski czas dla mnie.
Wracając do Kopciuszka i młodych widzów, ja w sobotę byłam z trzyletnią siostrzenicą. Trudne to, bo przecież trwa prawie 3 godziny, ale mała wytrzymała. Pierwsza część tylko trochę ją "rozczarowała":) i co jakiś czas pytała, "A kiedy będzie Książę?".
W IIIakcie już ledwo dawała radę, ale spadające gwiazdy na koniec
skutecznie ją przywróciły do przytomności.
Ja swój pierwszy balet zaliczyłam jako dwulatka i jest to chyba jedyne wydarzenie, które z tamtego okresu dość dobrze pamiętam.
Wierzę, niestety ja nie mogłem go zobaczyć w tej serii przedstawień. Wybrałem się w niedzielę wieczorem, widząc w internecie, że tańczy tym razem z Marią Żuk, a tu ... pudło.
Oj, rozumiem "rozczarowanie".
Też bym chętnie poszła znowu na Święto Wiosny. Widziałam jakiś konkurs na FB, gdzie można wygrac bilet właśnie na 19.06, ale nie sądzę bym się załapała.. poza tym kiepski czas dla mnie.
Wracając do Kopciuszka i młodych widzów, ja w sobotę byłam z trzyletnią siostrzenicą. Trudne to, bo przecież trwa prawie 3 godziny, ale mała wytrzymała. Pierwsza część tylko trochę ją "rozczarowała":) i co jakiś czas pytała, "A kiedy będzie Książę?".
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
[quotefd="venus-in-furs"][quotefd="Idris"]W ogóle wydaje mi się, że "Kopciuszek" nie jest choreografią zrobioną dla Księcia. [/quotefd]
Zgadzam się, Książę tak naprawdę nie ma się gdzie wykazać, nie ma nawet jako takiej popisowej solówki, żeby raz a dobrze pokazać, co potrafi. Też mi tego brakowało.[/quotefd]
No właśnie, tego zdecydowanie brakuje, ale w końcu to opowieść o Kopciuszku a nie o Księciu..
Ale nie przeszkadzałoby mi, gdyby było go więcej i w bardziej znaczący sposób.
Zgadzam się, Książę tak naprawdę nie ma się gdzie wykazać, nie ma nawet jako takiej popisowej solówki, żeby raz a dobrze pokazać, co potrafi. Też mi tego brakowało.[/quotefd]
No właśnie, tego zdecydowanie brakuje, ale w końcu to opowieść o Kopciuszku a nie o Księciu..