jak uczyć dzieci???
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Zabawa w "siadanie" podbije serce każdego malucha xD
Puszczasz im muzyczke i każesz tańczyć. Kiedy zatrzymujesz muzyke, dzieci muszą szybko usiąść. Dziewczynka która usiadła ostatnia, odpada i musi bacznie przyglądać się reszcie grupy i wytypować dziewczynkę, która następna odpadnie.
Tak poza tym z dziećmi bardzo lubie ćwiczyć chodzenie z książką na głowie, dzieci uwielbiają to robić :D
Puszczasz im muzyczke i każesz tańczyć. Kiedy zatrzymujesz muzyke, dzieci muszą szybko usiąść. Dziewczynka która usiadła ostatnia, odpada i musi bacznie przyglądać się reszcie grupy i wytypować dziewczynkę, która następna odpadnie.
Tak poza tym z dziećmi bardzo lubie ćwiczyć chodzenie z książką na głowie, dzieci uwielbiają to robić :D
coś podobnego do siadania - po wyłączeniu muzyki cała grupa musi jak najszybciej ustawić się tak, żeby stworzyć jakiś "znak" (patrząc jakby z góry). czyli np. koło, trójkąt, jakąś cyfrę, krzyżyk itp
chodzenie/podskoki po całej sali. na hasło (bez zatrzymywania muzyki) trzeba znaleźć parę, stworzyć trójkę itd, cały czas się ruszjąc. można też ustalić, że np. w parze trzeba trzymać się oboma rękami, trójka robi "węża" itp.
mało rozruszowujący przerywnik, ale może się przydać - wszyscy zamykają oczy i zadajesz pytania dotyczące sali i uczestników, np. jakiego koloru są zasłony, ile jest okien, kto ma zielone skarpetki itp.
a dla starszych - uczysz grupę kilku "póz", które numerujesz. mogą to być pozy taneczne, ale nie koniecznie, np. 1-kucnąc, 2-podnieść prawą rękę do góry itd. puszczasz muzykę, na której chodzą/podskakują/tańczą, kiedy ją wyłączasz mówisz numer. po jakimś czasie można utrudnić i ustalić, że trzeba zrobić pozę +1, czyli jeżeli mówisz 3, to trzeba zrobić 4itd. można też stosować "wyższą matematykę" - np. poza 7-3
mam nadzieję, że zrozumiale wytłumaczyłam. poziom trudności trzeba dostosowywać do wieku i możliwości dzieci. wsystkie te ćwiczenia nie są tylko przerywnikami, ale też uczą poprzez zabawę
chodzenie/podskoki po całej sali. na hasło (bez zatrzymywania muzyki) trzeba znaleźć parę, stworzyć trójkę itd, cały czas się ruszjąc. można też ustalić, że np. w parze trzeba trzymać się oboma rękami, trójka robi "węża" itp.
mało rozruszowujący przerywnik, ale może się przydać - wszyscy zamykają oczy i zadajesz pytania dotyczące sali i uczestników, np. jakiego koloru są zasłony, ile jest okien, kto ma zielone skarpetki itp.
a dla starszych - uczysz grupę kilku "póz", które numerujesz. mogą to być pozy taneczne, ale nie koniecznie, np. 1-kucnąc, 2-podnieść prawą rękę do góry itd. puszczasz muzykę, na której chodzą/podskakują/tańczą, kiedy ją wyłączasz mówisz numer. po jakimś czasie można utrudnić i ustalić, że trzeba zrobić pozę +1, czyli jeżeli mówisz 3, to trzeba zrobić 4itd. można też stosować "wyższą matematykę" - np. poza 7-3
mam nadzieję, że zrozumiale wytłumaczyłam. poziom trudności trzeba dostosowywać do wieku i możliwości dzieci. wsystkie te ćwiczenia nie są tylko przerywnikami, ale też uczą poprzez zabawę
-
karolinkaaa
- Posty: 276
- Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:53 am
[quote:0d1e7ae049="Lady_Gold_Moth"]Drążek? U sześciolatków?? Od paru lat zdarza mi się prowadzić zajęcia, również z dziećmi i uważam, że wprowadzanie drążka jako głównego elementu zajęć w tej grupie wiekowej mija się z celem - po pierwsze, tak małe dziecko nie ma jeszcze wystarczającej koordynacji i ruchowej samokontroli i robienie czegokolwiek z wymienionych ćwiczeń nigdy nie będzie poprawnym wykonaniem. Po drugie - to już uwaga z praktyki, a miałam do czynienia z różnymi dziećmi - spróbujcie postawić grupę sześciolatków przy drążku na dłużej niż dziesięć minut.. ;) Dzieci szybko się nudzą, potrzebują urozmaiconych, różnorodnych ćwiczeń, stanie przy drążku i żmudne ćwiczenie w tym wieku nie jest jeszcze potrzebne - (...) Warto oczywiście wprowadzać poszczególne elementy, oswajać z nazewnictwem, uczyć postawy itd., ale uważam, że na 'normalny drążek' to absolutnie za wcześnie.[/quote:0d1e7ae049]
A ja uważam, że nie jest za wcześnie. Sama w wieku 4 lat miałam takie lekcje( 2x w tyg.)
- śpiewanie przy pianinie
- ćwiczenia rozciagajace na podłodze na karimatach
- drążek ( battements tandus, Jete, Graund battements, releves, plies, pike, i sautte -itp.- jakiś 20 min.)
- srodek( sautte, echappe, szaunżmau)
- przekatna( pike, pike w obrocie, chasse, skakanie polka, polka podwojna, chasse w półobrocie- takie pół blinczyki-)
- ukłon
A najbardziej lubilam drążek ( i nadal lubię - za to nie przepadam za środkiem)
A ja uważam, że nie jest za wcześnie. Sama w wieku 4 lat miałam takie lekcje( 2x w tyg.)
- śpiewanie przy pianinie
- ćwiczenia rozciagajace na podłodze na karimatach
- drążek ( battements tandus, Jete, Graund battements, releves, plies, pike, i sautte -itp.- jakiś 20 min.)
- srodek( sautte, echappe, szaunżmau)
- przekatna( pike, pike w obrocie, chasse, skakanie polka, polka podwojna, chasse w półobrocie- takie pół blinczyki-)
- ukłon
A najbardziej lubilam drążek ( i nadal lubię - za to nie przepadam za środkiem)