[color=green9a]OK to poszłam po rozum do głowy i skorygowałam tekst, wycinając lub modyfikując co "smaczniejsze" fragmenty, żeby czynił zadośc kulturze i wymaganiom forum

Przepraszam wszystkich , którzy czytali poprzedni tekst, bo troche się w nim zagalopowałam[/color9a]
Jak dla mnie piątkowa premiera Dziadka do orzechów i króla myszy (Polski Balet Narodowy) to najsłabszy spektakl, jaki zaproponował K.Pastor odkąd został szefem Polskiego Baletu Narodowego. Do tej pory każda premiera, której podejmował się Pastor ogromnie mnie ujmowała i od strony zamysłu choreografa i od strony konstrukcji i ruchu i od strony wykonania. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się narzekac na spektakl, który został wprowadzony na warszawska scenę "pod jego okiem", ale wczoraj nadszedł ten dzień, że muszę.
Przede wszystkim zawiodła [b9a]choreografia. [/b9a] Obrazowo mozna powiedziec, że ten Warszawski Dziadek w choreografii T. Schayk i W. Eagling [b9a]przypomina żółty ser z ogromnymi dziurami, gdzie ser to taniec, a dziury to albo chodzenie albo ruch porażający swoją ubogością. [/b9a] Generalnie takie spektakle, w których zasłania się niejako brak warsztatu tancerzy lub brak pomysłowości choreografa za pomocą różnych zabiegów jak scenografia, kostiumy i sceny bez tańca to dobre rozwiązanie dla słabych zespołów, ale grzech niewybaczalny w przypadku grupy, która jest w stanie sprostac najtrudniejszym tanecznym wymaganiom, a takim wg mnie jest PBN
Ale po kolei:
1. [u9a]Premiera nosi tytuł "Dziadek do orzechów i KRÓL MYSZY", a zatem sam tytuł wskazuje, że mysz jest jakąś ważną postacią, gdy tymczasem jest moim zdaniem zbyt słabo zarysowana i brakuje mi scen z ciekawym jej ruchem.[/u9a] Samo przewijanie sie po scenie nawet w II akcie, to za mało, by byc ciekawie zarysowaną postacia spektaklu.
2. [b9a]Zarysowanie akcji j[/b9a] mi troszke nie odpowiada, ponieważ przeplatają sie na scenie bez sensu postaci z jawy i snu, a zatem dorośli i dzieci, np. dorosła Klara i Klara dziecko, mały Jaś - dorosły Jaś, dziadek do orzechów zabawka i wyrośnięty mężczyzna. To wszystko zamazuje czytelnośc i mi się średnio podoba, choc niewątpliwą zaletą tego zabiegu jest "uaktywnienie" uczniów SB
3. [b9a]Zakończenie wprawia w lekkie zdumienie [/b9a]- po co na końcu dorośli przeobrażają się znów w dzieci, żeby "biegac" prawie nago po śniegu oto pytanie, na które ciężko znaleśc racjonalną odpowiedź.
4. [u9a]I akt chodzony - nuda, nuda, nuda - przynajmniej do wejścia Aleksandry. Najciekawszy muzycznie fragment I aktu (który w łódzkim dziadku stanowi podkład do bardzo trudnej wariacji żołnierzyka w genialnym wykonaniu Nazara) musi byc moim zdaniem tłem dla jakiś technicznie ciężkiej wariacji ze skokami itd. [/u9a]W premierowym Dziadku warszawskim ten fragment tanczy Król Myszy , wykonując jakieś nieliczne skoki. Dla mnie to jakieś nieporozumienie, bo ta muzyka jest tak dynamiczna i poruszająca, że to aż nie przyzwoite, żeby nie ułozyc do niej jakiś mega ciekawych kroków.
5. [b9a]II akt każdego Dziadka to według mnie dobra okazja, zeby pokazac, co umie zespół, ponieważ ten spektakl daje mozliwosc pokazania akrobatycznych momentami zdolności tancerzy.[/b9a] Mam takie osobiste podejście, ze choreograf, który nie wykorzystuje tej możliwości i to bynajmniej nie z powodu tego, że tancerze nie sa w stanie sprostac trudnym wyzwaniom skazuje się na porażkę w moich oczach. Oczywiście ciężko zarzucac choreografowi, ze nie przewidział, jakie są oczekiwanie Sagi, ale tak mam, a tutaj ten II akt był zbyt łatwy i zbyt impresjonistyczny jak dla mnie.
Zwłaszcza [b9a]taniec arabski mnie zawiódł [/b9a]- w Łodzi w tym tańcu 4 tancerzy + Valentyna Batrak wyczyniają nieprawdopodone akrobacje, a w Warszawie najlepsi polscy tancerze tańczą w ten sposób, że 4 dziewczynki wiją sie jak w tańcu erotycznym po bokach, a Robert Bondara dwukrotnie macha biczem, czy czymś i na tym koniec.
Podobnie [u9a]taniec chiński[/u9a] - mimo że Ebihara ma ruch ładny od strony wykonania,to co to za taniec chiński, który polega na tym, ze czterech macha mieczami, a jeden drążkiem???
Nie przypadł mi rownież do gustu [u9a]taniec rosyjski,[/u9a] który powinien byc według mnie dynamicznym męskim wykazaniem się, a tu jest jakims dreptaniem kilku ładnie ubranych dziewczyn.
6. Hitem za to jest [b9a]taniec grecki. [/b9a]Sergiej Popov w sukieneczce (tunice), z genialna bielizną pod nią, swoim dwumetronym wzrostem, tańczący zwiewnie jak panienka z uzyciem patetycznego, rosyjskiego wyrazu to gwóźdź wieczoru, który mogłabym oglądac bez przerwy.
7. Zespół nierówno- pw w walcu kwiatów. Śnieżynki jeszcze dosc mi sie podobały (z wyjątkiem solistki) ale generalnie zespół byl ładnie zgrany, natomiast w Walcu Kwiatów odwrotnie - solisci świetni (zwłaszcza dwóch), a zespoł bardzo nierówno. Najładniejsza sekwencja męskich skokow na samym końcu już tuż po.
8. W śnieżynkach [b9a]S. Siplatova mnie troszke zawiodła[/b9a].
9. PDD Maksima i aleksandry za to bardzo ładne; zresztą Aleksandra generalnie od momentu, kiedy wyszła na scenę w I akcie znacznie ożywiła ten balet i nadała mu niewiarygodnego uroku, o czym miałam zaszczyt i przyjemnosc jej powiedziec w trakcie mega wyczerpującej rozmowy 5 sekundowej, w czasie której zdołałam wydukac z siebie jakieś zdania bez sensu

- no ale taki talent moze onieśmielac nawet dziewczyne.
Podnoszenia z I akt fajne, potem ładne PDD.
9 a. Fantstyczny Paweł Koncewoj!!!
10. I NA KONIEC NAJWAŻNIEJSZE - cos mi mówi, ze wielkimi krokami zbliża sie czas królowania Roberta Gabdullina w Warszawie. Ogromnie cierpie, ze nie mogłam dzis byc na drugiej obsadzie premierowej z Gabdullinem, bo go wielbię i cieszy mnie ogromnie, że coraz częściej dobiegają do mnie głosy, ze WRESZCIE sie trafiła do warszawy osoba, która ma zadatki na gwiazdę.